Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i prawdziwej historii Polski Lechii

wiersze 2007 cz3

(...)dzień lata


korony drzew jak łowicka wycinanka
poranne godziny sznurowane burzami
deszcz przezroczyste warkocze
zaplata ze śmiechem
w słońcu
ty. jesteś. twoje słowa online.
jasno mi biało
w plątaninie materiałów na dywanie

dla ciebie chcę być czysta i jasna
lekka jak to co się z serca odrywa
i chce ulecieć na skrzydłach
- szczęśliwa


23.06.2007

a moja babcia myśli o śmierci


i powiada tak:
przeżyłam z mężem ponad pięćdziesiąt lat i ani razu się nie pokłóciliśmy

wiedziałam że on musi zrobić to co sobie umyśli a ja mu nie przeciwkowałam

oczywiście do ślubu nie było żadnych kontaktów seksualnych.
oczywiście stosunki tylko w sposób klasyczny.
oczywiście pracowała tylko w domu przy dzieciach.
oczywiście ona zawsze się z nim zgadzała.
oczywiście to co powiedziała jest prawdą.
tak wyglądał kiedyś świat :)

czy tak bardzo się zmienił?

mój mężczyzna gra na pianinie.
na pewno nie będę mu w tym przeszkadzać.
mój mężczyzna pisze doktorat.
pozwolę mu godzinami siedzieć samotnie w pokoju za zamkniętymi drzwiami.
z moim mężczyzną kłóciłam się już/dopiero trzy razy w ciągu pięciu miesięcy.
mój mężczyzna hoduje kwiaty. pnącza buszują pod sufitem tak, że niedługo przestaniemy widzieć jaki ma kolor. na korytarzu trawiasta wykładzina, która ociera się o kicz, odrobinę. ale ja już rozumiem. to ta tęsknota za zielenią i naturą w ścianach mieszkania na blokowisku, w betonie, w zaczadziałym od spalin mieście.
mój mężczyzna chciałby się przenieść kiedyś w Bieszczady.
o Jezusicku...co ja tam pocznę?

no jak to co?


26.08.07

w kuchni



zatańcz ze mną tak
żebym zapomniała
jak bardzo jestem rzewna
zanuć bym zamknęła powieki
kołysz na uspokojenie
zawiruj mi w głowie do spodu do bólu do cna
aby oczy pełne cebuli
przestały się szklić i skomleć
usta
potrząśnij moimi ramionami
niech opadnie histeria
abym pochylona z nożem nad szafką nad koszem
obierając warzywa patrzyła widząc
jak spomiędzy palców
matowobrudnej skórki
rodzi się kolor
abym nie pragnęła nigdy nic więcej
ponad to miejsce na podłodze w kuchni
obok starego zeszytu
gdzie zaczyna się smak i kolor i wiersz

pocałuj mnie dotknij
po oczach poznam jak bardzo boli nas
dwoje
słów
- nie
- tak


26.08.07

blokowisko


spoglądam przez okno i mam ochotę
liczyć
liczyć
okna balkony
poruszenia firanek
ilość szmat na sznurkach
odpowiednio
kolorami
babcie w obcisłych seledynowych sweterkach
z rozwianym siwym włosem
w pochyleniu
w ekstazie
nad praniem

spoglądam przez okno i tylko tyle
o!
tyle tyciusieńko
brakuje mi woli
aby uciec stąd na zawsze
ale jest jeszcze ta matka bez twarzy
której dłoń rytmicznie gładzi głowę dziecka
przy drzwiach balkonu
na podłodze

przestaję liczyć
patrzę
ona nie ucieka


26.08.07

wiersz wulgarny


nie nazbyt lubię
gdy świat rozcapierza mi się w meduzy
i parzy
rzyga słonymi kroplami
zalewa usta i nos
znów scylla charybda
i potop

to niemiłe
gdy szukam z tęsknotą spotkania jego oczu
lecz ten jasny uśmiechnięty wzrok
patrzy na przedmioty za moimi plecami
na przestrzał

trudno zaakceptować
prostą świadomość że obojętność i żal
zafiksowanie na jednym słowie
jednako mieści się w sferze - miłość

jednak padalcowata cisza
niedomówień pełna
które tkwią
bolą i drażnią
i już odchodzą wszak
w tempie żółwia
prozaicznie i absurdalnie mnie
(...)


7.09.07

lew w niedosycie


po obiedzie nie dość obfitym
urażony
wściekły
z rozwichrzoną czupryną
rzucił cierpki komentarz
jak ochłap
ogryzioną kość
ślinę wymieszaną z krwią
- głodnym
zmarszczka pomiędzy oczami
usta wąskie bez reszty
ciepła
uczucia tylko burzliwe się w nim kłębiły
na dnie. bo tłumił
i gniewny. gotowy do skoku. po jeszcze.
już przy drzwiach jednak mruk
boleśniejszy niż uderzenie
- myślałem że ty miałaś się troszczyć o ...
- twój zawsze pełny żołądek lwie?
- myślałem że ty miałaś się troszczyć
                                                    o mnie


7.09.07

ona


jest tam pod stołem w kuchni
rzecz obok rzeczy
obszernie i cicho
jest
na tym zdjęciu maleńkim
z długimi włosami
na którym napisała - twoja
żona
jest w jego słowach
coraz mniej
jednak
we wszystkich naszych kłótniach
pod spodem
na dnie
jest
i nawet gdy na chwilę zapomnę pomyślę
nie ma
w dedykacji ciekawej książki
znów
jest


7.09.7


Marianna



ona tam siedzi przy kaloryferze
nawet latem
też
tam
tylko wtedy podchodzi również do okna. pielęgnować niemrawo
rozkwitające pelargonie
ona tam czeka na spotkanie z mężem
bardzo cicho. niedosłyszalnie
porusza ustami. jak tykanie to brzmi jakoś tak.
tak tak. takie pacierze
ona by chciała już
być tam przy nim
wybrała sobie już przecież miejsce
na cmentarzu sadzi kwiaty białe
dla siebie. bo takie właśnie lubi
i chyba gust jej się nie zmieni
po śmierci
ona mnie pragnie zobaczyć
uzbierała tysiące groszy. dar.

więc jadę do niej. czym prędzej. za chwilę. nie chcę
pieniędzy
ale wiem że je wezmę.
a potem. to ważne to ważne. potem
usiądę
i będziemy siedzieć przy kaloryferze
pielęgnować pelargonie
poruszać ustami. i czekać. i patrzeć patrzeć bez końca

9.09.2007

w domu



świat jest wąski jak wanna
odbijam się
od brzegu do brzegu
dziecinny statek
świat jest
pojemny biały i chłodny
jak szpital
od drzwi do drzwi
krew i sutanna
ale pamiętasz? można pójść brzegiem
rzeki. jak kiedyś. dawno.
w tym miasteczku o skórze porośniętej sosnami
ostro i boleśnie. oddycham tamtym powietrzem
i kłują igiełki drzew
bose stopy
ale jest dobrze. już dobrze
lepiej
w domu w domu nareszcie
blisko wody i ziemi
i kto mówi że nie mogę tutaj na zawsze pozostać?
na zawsze
na zawsze
na zawsze


9.9.07

rozwieść się


rozwieść się - odzyskać moje pół twarzy z rozbitego w czasie kłótni lustra
rozwieść się - umalować rzęsy, zmrużyć oczy, być kocicą bez pana i władcy
rozwieść się- pozwolić by loki po trwałej rozkręcały się powoli, chaotycznie i nijak
rozwieść się - założyć bluzkę z odważnie głębokim dekoltem, czarną mini, wysokie obcasy i stringi
rozwieść się - wyjść na ulicę sama. godzinami oglądać sklepowe wystawy. kupować. przesiadywać w kawiarniach. rozmawiać. wymieniać. wyrażać.wierzyć po prostu. i grzeszyć
rozwieść się - z sobą samą sprzed chwili. z nim. z tamtym życiem bez wytchnienia i sensu
rozwieść się - nie umrzeć i nie załamać. nie żalić się i nie mieć żalu. zrobić to. ot tak.
rozwieść się – wreszcie


12.01.08

grawituję




grawituję

ciało moje tak płaskie
że nieomal wklęsłe
śródstopie zawsze doskonałe i kształtne
teraz wciska się w ziemię
z siłą łapy słonia

otoczenie moje tak płaskie
niezauważalnie nieistotne
ciśnienie w uszach skroniach
niebezpiecznie blisko
omdle...
nie nie: potrząsnąć twardo głową
nie mogę sobie na to pozwolić

życie moje tak płaskie
zmęczone i niedospane
zganione
o krok od
na granicy
na krawędzi
u progu

rozstania


9.12.07

**


łączy dwa odległe punkty
jedna prosta linia
zbliża scala jednoczy
trwa w bezczasie
w akcie
w afekcie
...
...i traci ciągłość
- przerwanie
- przer(y)wana ciągłość
komunikacji
brak
a przecież było tak...
dobrze już dobrze
ciiii... cicho
nie płacz
miej nadzieję
to się domaluje dopowie dociągnie
to się nawiąże

tylko czy
jedność akt i afekt
naprawdę wróci?


9.12.07

Słowo




słowo to
zdrajca
złoczyńca
źródło wszelkiego zła
zbrodniarz i
złodziej
zapalczywy czarownik
za nic za nic!
już nigdy mu nie zaufam
zaprawdę! nienawidzę go
całą duszą
zapewniam! doprowadzi mnie do fiksacji
samospalenia. do szału
kiedyś
wiem ale to wszystko
zajedno...
przecież nie mogę
przecież nie mogę nie mogę nie mogę

nie pisać?


9.12.07

Mickiewiczowskim wierszem



Nie wiem czy się podobna okazyja zdarzy
Aby ten wiersz wam, panie, ofiarować w darze
Nie wiem na ile jeszcze starczy mi żywota
Aby zwlekać i milczeć, fortunę kłopotać

Niechże więc to ten moment bardzo uroczysty
Przyjmie owoc mych myśli, zrodzony w ojczystym
poemacie sławnego pana Mickiewicza
- ten wiersz tak idealny, bowiem wiersz o niczym.

A wiersz ten jedna strofa, lecz niebagatelna
Niewykwintna niepiękna, ale dość rzetelna
Strofa o twórczej wenie i twórczych spotkaniach
Nic wam więcej nie powiem, słuchajcie z oddaniem:

Zgromadzone przy stole pełne entuzjazmu
trzy kobiety pisały, nie znosząc marazmu.
Rozpusta, miłość, nicość, kapelusze z piórek.
Pełno różnych tematów, ot korali sznury.


12.09.07