Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i prawdziwej historii Polski Lechii

wiersze 2007 cz2

tak naprawdę


jesteś tylko ty
nie uciekniesz
donikąd
do nikogo
do kogo
tak naprawdę
masz tylko siebie
jak ostatnią przystań
może jeszcze trochę muzyki
może za duże ale rozumiejące oczy jezusa
z plakatu Wanted
za którego głowę nagroda stu srebrników
może pocieszające słowa matki
z daleka
ale tak naprawdę
tylko ty możesz sobie wytłumaczyć
o co ci chodzi
i ty musisz zdecydować
czy uciec przed
czy nie pić
kawy
usnąć
a jutro włożyć w to ręce z którejkolwiek strony
rozwiązać problemy uporządkować życie odpocząć nie pozwolić
nie pozwolić nie pozwolić żeby szczęście po raz kolejny
rozpłynęło się w deszczu
i nieporozumieniach


9.06.07

------------------------------

patrz


na wszystko można spojrzeć
dwa razy na dwa
sposoby
clouds in focus
or out of
:
lubię patrzeć
z bliska
w okno w oczy
czasem jednak
z bliska
widać tylko szybę
zaplutą deszczem
a dalekowidz dostrzeże
resztki słońca
w chmurach


10.06.07

---------------------------------

pod-wieczór


paradoks
gdy jednocześnie nie pragnę nic powiedzieć
i nic nie mam do powiedzenia
a jednak grafomańskim nawykiem pożądam i szukam kartki ołówka
czarna liściasta wystygła po raz drugi podgrzeję ją w mikrofali
straci szlachetny smak białoruskiej księżniczki herbaty
jeszcze jeden dalekobieżny po lewej po torach przez wiadukt
jeszcze jeden autobus i psia kłótnia pod balkonem nieznośna
jeszcze jeden kawałek Vatagi odsłucham
jeszcze zmarznę trochę
jeszcze jedna mrówka przejdzie szerokość kartki
i dopiero wtedy stracę nadzieję
jest mi dziś dobrze spokojnie bezmyślnie
nic nie bulwersuje nic nie zachwyca nic nie prowokuje nic nie jest
naprawdę
nie potrafię dziś nic napisać

14.06.07

------------------------------------------

***

dotyk skrzydeł anioła

- euforia

ten spokój cisza rozsądek i umiar

- to ona?

trafisz za nią pod wodę

przyjmie cię ujmie zapragnie

otworzy ci oczy i serce

pozwoli pieścić się naga

zrzuci łuski bezbronna i dotknąć pozwoli

także i tej

jednej

która jest źródłem

szaleństwa marzeń i wierszy

...

kompleksów i niepewności?

niemoty?


proszę zrozum

pływam w głębokich wodach

nie boję się oceanu

unoszę się z prądem

lub płynę pod prąd

lub jednocześnie w kierunkach obu

jestem uśmiechem szczęściem i wierszem

ale czasami jestem

nie-mową


10.06.07

----------------------------------

tak


siedzieć tak w słońcu
leniwie podnosić dłoń i opuszczać na papier
senne powieki
letarg letniego popołudnia
zmęczenie nabrzmiałe niechęcią
przy nadziei
myśl-i-oczekiwanie

pół-leżeć tak o zmierzchu
nakrywać dłonią kubek herbaty
wilgotnym dotykiem gorącej parzyć usta
trywialnie zupę gotować
przy dźwiękach beethovena
czuwać

a potem tak leżeć po zmroku
nasłuchiwać - już takty dziewiątej
intensywnie i czysto
nie spać i myśleć nareszcie
kiedy ty będziesz obok


15.06.07

----------------------------------------

22 czerwca - zakończenie roku szkolnego



ten dzień ma w sobie gwałtowność i lęk

niepokojący koniec i coś jeszcze czego nie umiem nazwać

nie wzięłam dziś dziennika

i moje ręce w autobusie wydają się niepotrzebne

za dużo małych parasolek

uszate misie i biedronki

pod nimi czarno-białe dziewczynki z dobieranymi warkoczykami

wesoło mruczą piosenki w drodze na akademię

angielska mżawka równiutko nawilża mi makijaż

zawijam się w biały szal z czerwonymi koralikami i czuję

jak bardzo krwiste wilgotne mam wnętrze

zaciśnięte z żalu gardło i bezradne dłonie

upuszczam telefon z wiadomością od niego

- pragnę

byś była jedyną i pierwszą

- ?dziewicą która oddaje się z żalem

i niecierpliwością?

- pragnę

na wyłączność i pełnię

na zawsze

- !truchleję

z radości!

oto on. oto ja. oto ciało moje. oto moje wszystko.

po wielokrotnych przemienieniach

?którego mojego wcielenia szukasz

i czy nadal mam jeszcze to czego pragniesz?



22.06.07

--------------------------------

light


mówię - światło
i zapalam sztuczne ognie na lekcji angielskiego z dziećmi
brzdące zamierają na moment
potem rzucają się na mnie w ekstazie
!ja chcę potrzymać!

mówię - świeci się
i każę zaglądać przez otwór do pudełka po butach
pobłyskuje srebrzysta folia
wewnątrz

mówię - zbyt jasno
on przekręca lampę
by nie raziła mnie w oczy

myślę - ogień
i spoglądam na obrazek anioła z płonącymi skrzydłami

nie wiem - co to jest światło?
czy już jeszcze
jest we mnie
delikatne i lekkie

pierwsza strona


powiedziałam
otwórz i przeczytaj
na którejkolwiek stronie
to jedna z moich ulubionych
wziął ode mnie książkę
otworzył i przeczytał
- ale z drugiej strony
powiedział
nie znam się na poezji

----------------------------------------------------

***


to kłamstwo
ekstaza i zakochanie
euforia zachwyt i gwiazdy
księżyce skowronki i róże
to bałaganiarstwo języka
który zapomina sam siebie
i pozwala pokoleniom powtarzać się do znudzenia
to schizofrenia gaworzenia kochanków
przyprawia mnie o ból zębów
[czasem jednak tak trudno
uniknąć słowa Kocham]

w drugiej fazie


tyjesz i świecisz za jasno
przestań
zasłoń się drzewem
zniknij
patrz tamten komin w oddali
on to potrafi istnieć
tylko co drugą sekundę
nie częściej
błagam pozwól mi zasnąć
być częścią ciemności jak dawniej
płaszczką na dnie oceanu
meduzą niewidoczną na fali
kameleonem w kolorze zgilizny
patyczakiem chudym jak patyk
być bezdźwięczną bardziej niż głoska
w z dawien dawna zapomnianym języku
bardziej martwą niż rozkładające się ciało
niewidoczną
powszechnie nieznaną
w sen jedwabisty jak w kokon
zasupłaną

----------------------------------------------------------

***


ktoś przeklął za ścianą
sobota
ósma dwadzieścia sześć
czekam na ciebie
rano
martyna jakubowicz przestała śpiewać
gdzie jest moje pióro i papier
słowa z komputera są mechaniczne i słone
brak w nich uczucia
a może we mnie
a może to senność
wakacji których tydzień minął
jak miesiąc
zabierz mnie stąd
spakować się i uciec
od siebie
bez wyrazu
różowy królik i prążkowany kot mają w sobie więcej czułości
a ja jestem oschła i pusta
jak mucha po kilku dniach lata


30.06.2007

------------------------------------

jestem


cała
jednym wielkim znakiem zapytania
żeby chociaż można odwrócić na chwilę do góry nogami
jak w hiszpanii
usiąść na nim
jak na huśtawce
raz do przodu raz do tyłu
i znów
to uspokaja
"kobiety są nieustannym wahaniem"
dobrze. niechby choć usiąść
ta przestrzeń jest zdecydowanie zbyt duża
nieogarnięta
niechby choć usiąśc

albo zatańczyć


29.06.2006

------------------------------------------------

***


to wszystko nieprawda

jeden równiuteńki granatowy kwadrat na kołdrze

nie wystarczy

by zbudować harmonię

łóżka

pośrodku dziennego pokoju

nie wystarczy cisza

aby naprawić zerwane nici pajęcze

palce moje za krótkie

poranione

w głowie

tylko ty tylko ty

harmonia nie gra. stukanie za oknem.

i nie wystarczy sama sobie

miłość


14.07.2007

-------------------------------------------------

***


zapatrzyć się w okno

intensywnie

stopić się w jedno z szybą chmurami

niebem karmić się

połykać

wnikać

tęsknić za tą przyszłością w oddali

nasłuchiwać

bać się jej

niepotrzebnie

zanim nadejdzie jak burza

teraz


14.07.2007