Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i prawdziwej historii Polski Lechii

wiersze 2007 cz1

niebo


niebo dziś moje włosy

równiutkie linie

pracowicie wyczesane pasma chmur

leniwe i martwe

czasem postrzępione

niesforne końcówki szukają intymności

w kwiatach jabłoni

życia

w opiekuńczych grzebieniach jesionów

2.03.2007

--------------------------------

ale czy



zapomniałam
dźwięki fortepianu jednak płyną
piano piano
szeptem
ciszej jeszcze
nie słyszę
powtórz
co mówiłeś
aa tak
racja
taka jestem taka jestem
bo ja właśnie jestem taka
piano
cicha
zamykam drzwi na palcach na dywanie
wsiąka woda
zapominam
zapomniałam

oczywiśćie

możesz otworzyć
wypłynie wszystko
"ale czy, ale czy.."

a dźwięki fortepianu płyną


30.05.2007

---------------------------

świątynia miłości



In the temple of love: shine like thunder

ciemność
podkurczone nogi
splecione ramiona
kolana pod brodą
nogi zapuściły korzenie w fotel
noże wbijają się w stopy
głębiej
od spodu
czarownica podoceaniczna skrzeczy z radości
śpiewa nareszcie
paradoks
syrenki Andersenowskiej
modliła się o księcia
serce
i stopy

In the temple of love: cry like rain

a każdy krok sprawiał jej ból
czym jednak ból
czym utrata pięknych kształtów ogona łusek i płetw
jeśli biec mogła do niego
i kochać
bez słów

In the temple of love: hear my calling

biegnij
czym prędzej
przecież
nie zawołasz

the temple of love is falling
Down the temple of love is falling
Downthe temple of love is falling
Downthe temple of love is falling
Downthe temple of love is falling
Downthe temple of love is falling
Downthe temple of love is falling
Down

2007


................

***

i pozostaje tylko być
przy nim
i czekać
nie odchodzić
przecież w końcu coś powie
da znać
zaskamle chociaż
i mieć nadzieję warto
bo czemu
nadziei się pozbywać
w końcu to nie ten jedyny
nie pierwszy i nie ostatni
wiersz nieśmiało zaczynam


2007

--------------------------------------

***


wierzb niemrawe czułki
pochylają się gdy przechodzę
chcą dotknąć nie potrafią
zbyt nieśmiałe zbyt młode
chwieją sięz ruchem wody
niby
nieprzejrzyste ukwiały

zieleń to lecz nie zielen jeszcze
przy niej ciemność brunatnej kory
absurdem
liście wierzb tęsknią za ziemią
pragną jej ciepła gałęzie
a wszystko faluje i wiatr
ponad powierzchnią

bo podnieś tylko wzrok - tu jest wodnista noc
tam suche jasne gwiazdy
bezsłowie cisza wieczność


2007

--------------------------------------

"Suzanne

zabiera cię
...nad rzekę
...wiesz że jest prawie szalona
ale właśnie dlatego chcesz być przy niej
...spędzić z nią noc
...a gdy chcesz jej powiedzieć że nie ma w tobie milości..
...rzeka odpowiada
że zawsze byłeś jej kochankiem

...i chcesz z nią podróżować
... wiesz że ona ci zaufa
bowiem ciała jej dotknąłeś
myślą swą
"


noc i jedenaście po dwunastej
moja kawa staruszka
ma zapach tytoniu
cohena głos jest spokojny
nad rzeką ani jednej łodzi
zuzanna się oddala
samotna
weźmie cię za rękę
jeśli jej zaufasz
weźmiesz ją za rękę
jeśli ci zaufa


2007

------------------------------------

przeglądając słownik wyrazów obcych i historię szkolnictwa


trywialny
z łaciny trivium
trywialny
czyli dotyczący szkoły powszechnej
trywialny czyli banalny w złym guście
trywialny
czyli stojący na skrzyżowaniu trzech dróg

jedna prowadzi do ciebie
druga do mnie
trzecia...

pójdę trzecią

2007

-----------------------------------

przypuśćmy że jest taka możliwość

że powiem
a moje słowa całkowicie okrągłe
w ciągach podrzędnie złożonych - pełne
przecinków przemilczeń i spacji
uporządkują się w całość
jeśli zechcesz
a ja pozwolę
zamkniemy je w zbiór i funkcję
przypuśćmy że jest taka
możliwość

że powiem a ty mnie zrozumiesz


przypuśmy
że odłożę na chwilę pióro
i ołówkiem powiem szeptem
że wśród tysiąca możliwości
ta jedna jest

niewiadomą


2007 kwiecień?

-----------------------------------------

***


a starałam się tak ostrożnie
chodzić po tym ogrodzie
tak aby nie dostrzegła mnie róża
żeby mały książę spokojnie bawił się tam
za horyzontem
starałam się nic nie dotykać nie ubrudzić
dłoni pyłem białych lilii i żonkili
żółtych śmiertelnie poważnych nie kusić
nie mieć udziału w groteskowej sprawie
zapylania
starałam się niedbać-niepodchodzić-nieprzyglądać się
nieistniećwcale

ale się nie udało


2007

--------------------------------------------

comment faire


spoglądając sobie w oczy, czego szukamy
wypowiadając słowa, co chcemy osiągnąć

on mówi - to lubię
ja myślę - czy znam?
potem szukam czegoś w pamięci, w sieci, u przyjaciół, odkrywam. no tak
kupuję kradnę tę jego muzykę i słowa i myślę
podoba mi się

nie patrząc sobie w oczy, czego szukamy
milcząc, co chcemy osiągnąć

ja mówię - nie znamy się
on mówi - za jakiś czas
potem szukamy się się bez sensu. i znajdujemy. no tak
wątpliwości mam milion i myślę
czekamy


tylko jak?


2007

-----------------------------------------------

spojrzysz na nią

z początku
zmarszczona i nieurokliwa
skulona
oschła
dotkniesz ją opuszkami palców
przygotujesz jej wrzątek
odczekasz
delikatnie ciepłem otoczysz
rozpływać się będzie z rozkoszy
unosić na powierzchni
w ekstazie
opadnie w końcu
zmęczona
otworzy
rozluźni
smaczna

zielona

2007

---------------------------------------

bardzo


będę cię bardzo kochać

powiedziała

bardzo – powiedziała głośniej

tylko tykanie zegara wciąż tak samo potakujące w ciszy

przekrzyczeć – bardzo

długo cię będę poznawać

dlugo nie będę ufać

chodzić własnymi drogami

tęsknić

za aleksandrem z pluszu

w łóżku

za nocami samotnego pisania

za ciszą

szaleństwem tańca bez świadków

za sobą dla siebie zaborczo

ale gdy już

bardzo będę cię kochać

zobaczysz – powiedziała

będę…

------------------------------------------------------

farbami


a gdy naprawdę poważnie chcesz o czymś pomyśleć
nigdy nie ma pod ręką
czystej kartki
słowa odpowiedniego
pióra
kredki
koloru
uczuć
trudno się dopatrzeć
ale dziecko w tobie
czuwa
już jest już
wspina się na palce
wyciąga z szafki nowe farby
próbuje pędzlem i palcami
na podłodze na ścianach
wymieszało pomarańcze błękity zielenie i brązy
i nie widać już nic
jednak podpis
tak
tak tak to ja
namalowałam cię gdy szukałaś tej kartki
smutna


05.06.07

----------------------------------------------

na balkonach



na wyciągnięcie dłoni

na sznurkach

spódnica jej w płatkach jaśminu

niebieska halka obok i biały biustonosz

pranie co drugi dzień świeże

i kwiaty cynii w powijakach

fioletowe

wychodzi w negliżu legginsach koszulce z dekoltem

porozmawiać

o niedorozwiniętych różowych pelargoniach

i moich

które kupiłam dorosłe prawda? i piękne

pąsowe

zazdrości bratków które już przekwitają

i warkoczy długich

i lat

ale kwiaty będzie podlewać

opowieści

o rodzinie uzdolnionej córce i wnuczku co do tej anglii

o alkoholikach z pierwszego ich psach i kotach

i synu co się ostatnio nie pojawia bogu dzięki

o aureolach świateł nad piastowem i uroku zieleni

działkowych drzew

zachowa

przecież ja nie na długo

na tydzień


i znów jej wszystko od nowa o sobie pracy studiach zmęczeniu

i o kwiatach

pomiędzy dwoma wierszami

powiem


8.06.07

------------------------------------------

***


to tak jakby
unosić się
a jednocześnie stąpać twardo po ziemi
trywialnie i dosłownie
słuchać go
a jednocześnie nie słyszeć
bicie serca przecież bywa kłamstwem
które szeptane
sto razy może uwierzyć
w siebie samo
że istnieje
a to tak jakby
wyznać -
jednocześnie mam świadomość wiedzę złe przeczucia obawy
i duszę
ale ty
powiedz skąd jesteś
taki

i skąd tyle o mnie wiesz


8.06.07

---------------------------------------------------

dziś od rana



pod starym żyrandolem ciotki królestwo much
w planie dnia
wyścigi akrobacje powietrzne pokazy lotów klasy juniorów
nowonarodzonych
w pękniętej ceramicznej misce
przydźwiganej z francji przed dziesięciu laty
botwina czysta - z chrzanem
ideał purpurowego piękna
dwie zabielane kawy
truskawki w bitej śmietanie
zapach tymianku i kwiatów oregano
ptaki za oknem na zmianę
z ćwierkaniem autobusów
niegroźne burze samolotów
zbyt nisko
i szuranie pociągów tuż obok
dużo twoich esemesów
niewiele mojej nauki
tylko jakiś artykuł Twaina kiedyś zaniedbany
o tym że rasa ludzka jako jedyna ma skłonność do okrucieństwa
bez powodu
rozpłakałam się

leniwa niby-sielanka

tylko szkoda że ciebie tu nie ma


9.06.07