Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i prawdziwej historii Polski Lechii

wiersze 2005 cz2

***

 

ślisko

zakrzepły pancerz chodników

piaszczysto-trawia ich sierść


utkwiły po kostki w wodzie

drzewa -

przemarznięte brzydkie kaczątka wołają:

przysuńcie się bracia

skurcz się ziemio

tak

 

zimno

te same co rano współrzędne chodnika

przekracza człowiek w kapturze

ten sam zmrożony pustką woźnica

otula się w ciepły dym z papierosa

 

i wszystko pod batem zimy o czasie

otula przekracza tkwi

tylko słońce boży idiota zaczerwienione ze wstydu –

- półśpi

 

 

 

 

2005


166

 

jak się starzeją moje stopy

 

 

fioletowa siateczka krwi

na granicy podeszwy

po wewnętrznej stronie trójkąta

hipotetyczna góra atlantydy

 

na granicy podeszwy

szukam wyraźnych dowodów

hipotetyczna góra atlantydy

nareszcie naga naoczna

 

szukam wyraźnych dowodów

podglądam swoją kostkę

nareszcie naga naoczna

zgodnie z chudonormą estetyki

 

podglądam swoją kostkę

apogeum doskonałości

zgodnie z chudonormą estetyki

fioletowa siateczka krwi

 

 

[pantum, 5 marca 2005]


 

 

167

jeszcze tylko kilka dni do wiosny

 

zapeszysz nie wchodź  

pomiędzy uda drewnianych staroświeckich słupów

rzucisz urok nie patrz

w oczy bezszybym ramom

uczynisz nieczystymi nie dotykaj

nieobecnych białych skrzydeł wiśni

 

nadchodzę

w rytm trzepotania dywanów

który masz uszy - słuchaj

 

 

19 marca 2005

 


168

wspomnienie z Emiratów

 

szłam obok niej

posłusznie

w poprzek miasta Sharjah

odwracała się do mnie z uśmiechem

który był doskonale widoczny

w kącikach jej oczu

gdy zostawałam w tyle

ostrożnie wymijając szarych robotników

przykucniętych na krawędziach ulic

jak udomowione czaple

przed każdym miseczka warzywnego czatni

 

jej abaja łopotała cicho przy każdym kroku i oddechu

unosiła się lekko czarna zasłona

Jefre jest już na pewno na miejscu  powiedziała

na pewno westchnęłam dmuchając w swój kawałek nylonu

na pewno

my też tam dotrzemy

za pięć bezimiennych bloków

 

kwiecień 2005

uae
169

**

morskie rytuały

 

 

lekko nacinam wysypuję słone paluszki

wkładam dłonie

w morze czerwone

nasiąkają miękną

bardzo słone

ssać chcę jeden po drugim dziesiąty dotykam językiem

jest mi smutno i dobrze

naści harpie i syreny

ofiara z ciała i krwi

jesteśmy zespolone

 

2005 maj