Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i historii Polski
Kategorie: Wszystkie | Ego sum | bosko | edukacyjnie | kulturalnie | podróżniczo | zdrowo
RSS

kulturalnie

niedziela, 15 października 2017

 Dwadzieścia minut spaceru po Warszawie w rejonie ulic Rakowicka Wiśniowa Narbutta .. i tyle wspomnień niegdyś bezdzietnej kobiety matki.. I ileż podobnych jak wiele lat temu spotrzeżeń --- Toż ten kawałek przestrzeni to świat kontrastów!

I te 22 które w ciągu ostatnich dni widzę wszędzie (Doreen Virtue -- "Twoje myśli kiełkują i zaczynają dawać rezultaty" itd... )

Czemu to taki ciekawy kawałek terenu? Subiektywnie - tam jest ambasada Pakistanu, w której pracowałam krótko ale intensywnie, tam pomieszkiwałam krótko podczas znajomości z pewnym dżentelmenem dziennikarzem, tam mieszka moja ukochana lektorka francuskiego z Instytutu Francuskiego - w starej kamienicy, w starym stylu, ta pani ta Warszawianka również wykładowczyni w starym stylu z Romanistyki UW, ta która kibicowała mi przed wyjazdem do Francji i dawała mi prywatne lekcje tuż przed..

Tam mieszka moja ulubiona kuzynka..

Tam było kiedyś kameralne kino Stolica jeśli nie mylę nazwy? ..

Tam wydawnictwo KArta gdzie pracowała przyjaciółka z Białorusi..

Tam Urząd Miasta gdzie załatwiałam dawno temu jakieś urzędowe sprawy..

Nie daleko SGGW i SGH z toną znajomych niegdyś współ-studentów, Pola M i bary i knajpy..

Taki prywatny kawałek Warszawy z narodowymi i międzynarodowymi konotacjami

 

A obiektywnie? to miejsce gdzie dużą przestrzeń zajmuje więzienie, gdzie idziesz ulicą i widzisz zaniedbany budynek  ambasady obok innego - wypasionej snobistycznej kamienicy, gdzie wydawnictwo magazynu Więziennictwo etc.. sąsiaduje całkiem niedaleko z KArtą i zaraz obok kilka klubów i maleńkich inicjatyw lokalnych czy fundacji, sklepy jak ten na jednym ze zdjęć ... z innej epoki? przykuwające uwagę balkony i ogłoszenia.. Kruki karmione na balkonach przez mieszkańców i kruki na śmietnikach przed kamienicą... To nie tylko dziś.. Te naście lat temu był tu jakiś podobny klimat oryginalności i kontrastów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17:57, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 września 2017

Nie ma przypadków.

Spotkałam dziś Katarzynę Szustkowską-Jarzebowską, którą poznałam wiele lat temu przy okazji lekcji angielskiego dla dzieci.

Tyle lat.. Stworzyła ona stowarzyszenie Polka Potrafi, które nadal przecież działa.. Hmm, myślałam wielokrotnie by tam się udac, ale .. nie składało się. Może nadszedł ten moment?

Ten moment, tzn teraz gdy jestem trochę rozczarowana faktem, że próby stworzenia wspólnoty samotnych mam, mam po przejściach, w trudnych związkach, ale mam z pasją, z pomysłami i energią, okazało się że internet nie do końca spełnia moje nadzieje.. Nie ma to jak wspólnota w REALU.

Jadę wiec dziś na spotkanie w Klubie kultury Na Bogatkach w Józefosławiu - Spotkam się tam być może z osobami, które będą chciały taką wspólnotę mam stworzyć i wzajemnie się wspierać. Naprawdę wierzę, że to sie da zrobić i że to jest potrzebne.

Bo kiedyś naprawdę było inaczej gdy wspólnota sąsiedzka , rejonowa wioskowa była szersza i żywa.. było wsparcie, i można było łatwiej wymienić się opieką nad dziećmi i zrobić coś fajnego razem. A teraz odnalazłam jedną sąsiadkę, która jest chętna do takiej wymiany w bloku..  I kilka innych które są .. zbyt daleko, zbyt zapracowane, zbyt trudne układy logistyczne.. zbyt zbyt.. taaaa...

POZWOLĘ SOBIE ZAPROSIĆ WSZYSTKICH KTÓRZY SĄ ZAINTERESOWANI WSPÓLNOTĄ SAMOTNYCH MAM

MAM Z PASJĄ, MAM W TRUDNYCH ZWIĄZKACH I SYTUACJACH (czyli de facto również samotnych.. )

do https://www.facebook.com/kkbogatki/?ref=br_rs

Klub Kultury Bogatki

królewska 91, Józefosław - więcej na stronie

11:51, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 września 2017

Zdjęcie użytkownika Alicja Pietras Photography.Alicja Pietras wernisaż

Byliśmy dziś na wernisażu. Jak co roku można powiedzieć :)

Cudooownie. Piękne, nastrojowe cudowne zdjęcia. Polecam Alicję Pietras, jej sesje, zajrzyjcie na face, zajrzyjcie na instragram!

W fundacji  Bullerbyn na pięknym choć deszczowym Jazdowie, była wioskowa atmosfera, śmiechy dzieci, slajdy z akompaniamentem oryginalnych instrumentów i głosu.. Niezapomniany wieczór. A potem dużo inspirujących rozmów. I nieoczekiwanych spotkań z osobami, które gdzieś kiedyś już widziałam.. Świat jest mały. Albo wibracje podobne ściągają do siebie podobnych ludzi. Wielokrotnie :)

 

A na wernisażu byliśmy ja i moje dzieci. Nie było lekko dotrzeć, po całym długim dniu, poczynając od basenu, a kończąc na zajęciach w Edukacji Przygodowej gdzie dopiero się adaptuję do nowych układów i nowej przestrzeni...

I w ogóle ten pierwszy tydzień zajęć był mega stresujący. Nawrzeszczałam na dzieci, mówiłam brzydko, denerwowałam się.. ale , oczywiście to znają tylko moje dzieci i ja... Na zewnątrz.. taaak, to zawsze ta spokojna wyważona i uśmiechnięta Asia.. ciocia Asia..

Hmm.. PEwnie lepiej by było gdyby zagościło więcej równowagi, jakbym i na cudze dzieci trochę częściej krzyknęła, a na swoje mniej.. Eeech.. macierzyństwo. Ech zasady.. ech.. zrobię kiedyś film o tym, że zasady idą do czorta jak wkracza stres i życie. I tylko rozmowy szczere z dziećmi ratują nas. I relacja..

myślę że Ali zdjęcia też to pokazują. Relację z dziećmi. Dzieci same.

 

Zapisz

22:05, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 września 2017

Nareszcie. Udało mi się dotrzeć na spotkanie Klubu Poszukiwaczy Słowa - wrześniowe.

Stęskniłam się za spotkaniami, za wierszami, za kontaktem z ludźmi, którzy piszą i poezję lubię i są w podobnym często emocjonalnym klimacie.. Steskniłam się, bo nie mam takiego komfortu aby być tam gdy nie mam opieki nad dziecmi. Ale czyż ja jedna mam problemy? Inni nie moga na czas wyjść  z pracy, muszą opiekowac się chorym małżonkiem ... życie

 

Nie miałam przygotowanego wiersza nowego o temacie Powroty, jednak przygotowałam coś starego :

Ciekawe.. wiersz ten znalazł sie kiedyś w tomiku przygotowanym przez Staromiejski Dom Kultury. Recenzjował go tam mój wykładowca z Polonistyki - pan Jarek Klejnocki..

I jakoś.. nie zakłuło go w oczy moje przestawienie - "muszli zapiaszczonych zapach... "

a tu .. kogoś na spotkaniu jednak .. tak..

Czy tak brzmi lepiej? chyba nie, bo nie poprawiłam. To kwestia rytmu, nie tylko inwersji .. która niby anachroniczna, ale tu.. ma się dobrze

 

 

***

tęsknotę pamiętam

jak szum wiatru w powrotach fal

szarości bezkres pokrzykiwań mew bezustanny chrobot

milkły stłumione

sól na wargach i dłoniach

słone ślady na nogawkach dżinsów

muszli zapiaszczonych zapach

nocą

na plaży w Clifton

brutalny dotyk ostrych kamieni i piasku

okrzyk i urwana rozmowa

nas troje

 

pamiętam

jak dziś

nawoływanie dzieci i czerwoną sukienkę Mominy

 

2004 Clifton Pakistan

..................

Na tym spotkaniu przeczytałam też te dwa ostatnie wiersze, które poniżej, oraz pochwaliłam się wysłaniem tomiku na konkurs Bierezina..

Nie udaje mi się nic uzyskać na konkursach, ale .. czy mam tracić nadzieję?

 

 

scena czyli mam gdzieś te jasełka trans i metroseksualne

 

scena mnie...

nie inspiruje

nigdy nie byłam

na pokaz

nawet i teraz

wieszać swoje cenne imię na plakatowisku

facebooka

jest mi boleśnie

 

scena mnie...

nie inspiruje

nigdy nie wkładałam

koturnów i masek

nawet i teraz

moje trzy nazwiska, pięć imion i jeden

pseudonim

nie dookreśla

mnie, bo życie to nie scena

i nie teatr

więc nie ściągam kiecki

nie wkładam męskich spodni

by pozwolili mi wystąpić

w jednym akcie

mister(yj)nej farsy

jako prawdziwa kobieta



pajęczyna

 

Utkałeś ogród z pomysłów

rozpięty jak pajęczyna

od wschodu do zachodu

heksagram rolniczych marzeń

tutaj północna gryka

a tam na południu groch

pot wsiąka w twoją ziemię

przesycasz słowa treścią

duch kręci ci szybko nad głową

ósemki bez końca ósemki

jesteś raz tu raz tam

i jeszcze zaraz gdzieś dalej

a wszędzie nieskończoność

a wszędzie tyle tej treści

zorałeś żyzne pola

ścieżkami swoich myśli

tysiąc ich

sto tysięcy?

trójkąty w zbożu nie kręgi...

 

ale jest czas zastoju

pokoju czas spokoju

muzyki i napoju

co więcej niesie treści?

lecz

mój boże

czemu?

czemu nie śpiewa nikt pieśni

nie woła nikt perliście tych słów co odfruwają?

gdzie jest ta dzika ta piękna

długowłosa i czarna

kobieta pająk zasnuta

w pamięci pokoleń i krajów

mówisz – „patrz – o tu, jej oko

zagląda tu z chaty trójkątów

o widzisz...

tu ją schowałem”

 

lecz gdzie miejsce na płaszcz jej

krwisto-srebrzysty pod żurawiem

u studni

płaszcz księżycowych cykli

 

gdzie jest przestrzeń oddechu

na zapaski i szeroką hen chłopską

spódnicę

bruzdami życia własnoręcznie wyszywaną

 

 

21:39, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 lipca 2017

scena czyli mam gdzieś te jasełka

scena mnie...
nie inspiruje
nigdy nie byłam
na pokaz
nawet i teraz
wieszać swoje cenne imię na plakatowisku
facebooka
jest mi boleśnie

scena mnie...
nie inspiruje
nigdy nie wkładałam
koturnów i masek
nawet i teraz
moje trzy nazwiska, pięć imion i jeden
pseudonim
nie dookreśla
mnie, bo życie to nie scena
i nie teatr
więc nie ściągam kiecki
nie zapuszczam brody
by pozwolili mi wystąpić
w jednym greckim akcie
mister(yj)nej farsy
jako prawdziwa kobieta

17:03, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 lipca 2017

Utkałeś ogród z pomysłów

rozpięty jak pajęczyna

od wschodu do zachodu

heksagram rolniczych marzeń

tutaj północna gryka

a tam na południu groch

pot wsiąka w twoją ziemię

przesycasz słowa treścią

duch kręci ci szybko nad głową

ósemki bez końca ósemki

jesteś raz tu raz tam

i jeszcze zaraz gdzieś dalej

a wszędzie nieskończoność

a wszędzie tyle tej treści

zorałeś żyzne pola

ścieżkami swoich myśli

tysiąc ich

sto tysięcy?

trójkąty w zbożu nie kręgi...

 

ale jest czas zastoju

pokoju czas spokoju

muzyki i napoju

co więcej niesie treści?

lecz

mój boże

czemu?

czemu nie śpiewa nikt pieśni

nie woła nikt perliście tych słów co odfruwają?

gdzie jest ta dzika ta piękna

długowłosa i czarna

kobieta pająk zasnuta

w pamięci pokoleń i krajów

mówisz – „patrz – o tu, jej oko

zagląda tu z chaty trójkątów

o widzisz...

tu ją schowałem”

 

lecz gdzie miejsce na płaszcz jej

krwisto-srebrzysty u studni

pod żurawiem

płaszcz księżycowych cykli

 

gdzie jest przestrzeń oddechu

na zapaski i szeroką hen chłopską

spódnicę

bruzdami życia własnoręcznie wyszywaną

 

18:51, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »

 

klucz do jej serca ma kształt róży

zdecydowanie...

 

nie czerwone ma ciało

lecz i nie zimne śnieżne

raczej kremowe

albo herbaciane

w porze słonecznej

a nocą

gry przykucną pod progiem wszystkie słowa

dobranoc

maleńka

mój miły dobranoc

półksiężyc drobny jak srebrne jej

przykryte pajęczyną cieni

piersi

 

klucz do jej serca ma kształt róży

zdecydowanie...

 

a w sercu miłość

dwa kielichy

i dwa denary

Zapisz

16:37, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 lipca 2017

***

boli mnie

w żołądku

pęknięty lęk

przed jutrem

we wtorek

za dwieście pięćdziesiąt siedem

dni

 

 

 

 

18:56, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »

the_moon1

mystic_tarot__ix_the_hermit_by_kkl

 

weszłam na tę świętą ścieżkę

na góre na łysicę

szło się po omacku z ogarkiem latarni eremity. ledwie

ledwie widoczny

knot i oliwy zabrakło

zawsze dla którejś zabraknie. to normalne

tym razem to musiałam być ja

jednak szłam. dalej.

ścieżka zarośnięta zielskiem. nikt nie kosił jej.

nie było zielonej rewolucji. specjalnie poszłam przecież

inną drogą

niż wy

poszłam z rozmysłem. kocham przecież to ziele

to które przecięło mi nagą skórę stóp. i to

które poparzyło do bólu. na zdrowie. i to

które rozerwało sukienkę.

nie żal. tylko

tak myślę sobie czemu maliny mają kolce i więcej

niż róże. o tak

i myslę jeszcze, kim jestem Aliną czy

Balladyną

choć właściwie właściwie..

odpowiedź znam

 

szłam dalej tą świętą ścieżką

na górę na łysicę

jak rak powoli, ale

do przodu jednak.

pomimo szczekania i wycia

wilka i psa

pomimo pomimo

strachu i lęku

i traum

szłam i drżałam cała może z zimna

a może gdy.. pies podszedł polizał dłonie

i nie wilk lecz wilczyca o sto kroków

zległa na rozstaju patrząc tam

w tę dal

w tę właśnie, tę oświetloną wschodem poranka

gdzie tylekroć w snach widziany -

majestat mój, tęsknota moja, duma, siła i piękno -

lew stał

strength__tarot__by_n_arteestd8piw5u

 

17:07, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
 
pada dziś...

a Ty jesteś trochę jak burza
jak tajfun
otworzyłam okno
wpadają słowa liście i wiatr
zakręciło mi się w głowie
wymieszały się wszystkie uczucia-myśli
potem siedzę i wpycham je na siłę do tych starych szufladek
ale

nie da się

16:14, joannacholuj , kulturalnie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18