Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i prawdziwej historii Polski Lechii

bosko

wtorek, 17 lipca 2018

Pewnie nigdy nie będzie różowo.

Pewnie nie.

Dziś padam z nóg. Od trzech tygodni piszę książkę. Wczoraj wydrukowałam i zrobiłam poprawki do 170str. W nocy. Zarywam noce od blisko dwu tygodni, bo co się da zrobić przy dzieciach nawet bardzo samodzielnych, to się da, a co co się nie da ... to się nie da!

Pisać ciężko przy nich.

Skończyłam więc. Mam poczucie, że w wakacje pracuję ciężej niż zwykle choć są to rzeczy najbliższe mojemu sercu. Zabrałam sie za polepszanie serwisów w necie. Ma  być tak jak wszyscy radzą. Z jakością, nie tyllko zawartością, krótko, z wordpressem, intro  i logo itd itp.. Za darmo to nie jest...

............

a przecież ja nie mam pieniędzy

czy mnie stać na to by wydawać na coś co być może donikąd mnie nie doprowadzi? bo nie będę miała dość siły, za dużo będzie kryzysów, takich chwil jak ta, gdy jest prawie 4 rano, ja siedzę ,piszę i ryczę . I moge sobie tłumaczyć, że jestem słabsza emocjonalnie bo wyczerpałam siły pisaniem trudnej jak cholera książki o sobie, po nocach, z dziećmi, pracując nad innymi rzeczami także

albo że po prostu jestem słabsza bo zbliża się miesięcznica, i wysysa ze mnie siły...

Ale to wszystko jest głębsze.

Czuję, że nie uniosę kolejnej krytyki. I nie wiem co mam robić. Czy zamknąć wszystko w cholerę. Wszystkie serwisy interentowe, które tylko ulegają przeobrażeniom wg kolejnych moich i cudzych koncepcji ale nigdy nie przynoszą dużej popularnośći i satysfakcji mi pełnej

czy mam to wszystko usunąć? czy zamknąć dziub na kłódkę, czy usunąć się z fb, bo zalazłam za skórę nawet na grupie fb o rodzicielstwie bliskości mówiąc że trochę dyscypliny trzeba, oraz że samotna matka czasem nie może dziecka nie zostawić samego w pokoju, bo jak tego nie zrobi, to mu krzywdę zrobi ze swojego przemęczenia i bezsilności..

czy ktoś to chce rozumieć? nie, wszyscy są idealistycznie różowi.

próbuję znależć drogę i do toksyków i do wierzących w szkołe, i do alternatywnych i do wierzących w edukację demokratyczną i pełną wolność dziecka..

ale może tak się nie da?

nikt nie ma pełnej wolności przecież. moja wolność jest ograniczona Twoją..

i czemu nie jestem w stanie powiedzeć wprost człowiekowi -- na moim fb -- nie wymądrzaj się bo piszesz BZDURA pod moim postem a potem mówisz o tym że każdy ma prawo mieć inne zdanie bez oceniania. kur...w.a!

i czemu nie jestem w stanie powiedzieć wprost na moim blogu ! człowiekowi od alternatywnej edukacji -- nie wymądrzaj się! nie masz nawet dzieci a zwodzisz innych! dzieci nie mogą siedzieć przez grami cały dzień bo się uzaleznią i przestaną czytać ! fakt!

i co że przestaną czytać ! to źle! bo póki co inteligencja i myślenie opiera się na czytaniu i słuchaniu nie na grach internetowych..

 

mam doła. mam jazdę. nie widzę sensu w tym wszystkim. za wiele chciałabym zrobić, a nic tak naprawdę nie robie dobrze.

porzucam edukację i języki , bo chce to rozszerzyć a może dlatego że chcę pisać.. Ale może źle robię. może zawsze powinna tylko dawać te lekcje i pogodzić się z tym że będę sobie tylko korepetytorką lektorką i nigdy nie zarobię wiecej niż 3 tysiące i nigdy nie zabiorę dzieci na porządne wakacje.

I zawsze będę musiała słuchać jak to rodzice mi pomagają, płacąc mi za wakacje, albo bawiac dzieci. Co jest prawdą.

Tylko że uwiera mnie to, że na mnie wszyscy patrzą jak na wariatkę. cała moja rodzina uznaje mnie, z wyjątkiem ojca (ale jego tez uważają za  świra) za wariatkę - bo nie szczepię, nie chrzczę, nie daję antybiotyków. moje dzieci mają zdrowe zęby, nie chorują.

jestem odmieńcem. ale czemu nikt z rodziny otwarcie tego nie pochwali. kur..w.a nie pochwali.! dlaczego fajniejsze jest ciasto czekoladowe kogoś innego z rodziny, albo nowe mieszkanie...

Dlaczego wszyscy chwalą mojego brata, który zarabia kasę, i chyba ledwie już zipie i ma dosyć, ale ma czym się pokazać

a ja .. nie mam nic na pokaz. I nawet jak napisze ksiązkę to nie moge się pochwalić - bo jest o toksycznych związkach czyli tym czego oni się wstydz ą. A jak napisze wiersz. to go nie zrozumieją.

oczywiście , nic nie udowodnie.. a jednak.. jak wrzuciłam obrazek swój to w życiu nie miałam tylu polubień co inni

i o co mi chodzi? chcę je mieć? cz yto świadczy o lubieniu? o zainteresowaniu? chyba trochę tak. zwłaszcza jak polubiają właśni rodzice.

ja nawet nie wiem czy moi rodzice bardziej są ze mnie dumni, wstydzą się, chcieliby żebym wreszcie zamknęła buzię bo za dużo mówię, czy też są mi wdzięczni że ktoś im to wyjął z ust, bo ile można o niektórych rzeczach nie mówić..

boże boże jak mi jest dziś strasznie źle, samotnie, trudno. w ogóle nie wierzę znów że cokolwiek mi się uda.

mimo że już zaprojektowałam logo do serwisów które mają zastąpić stare blogi. wszystko trzyma się kupy. mam mieć nową stronę główną

wiem co zrobić żeby yb był lepszy,

wiem na razie teoretycznie. a tak w ogóle to siedzę i ryczę.  bo jak bym ogarnęła technikę - ktoś ma mi ją ogarnąć to czy ja ją na codzień bede ogarniać? czy znów nie będe miała problemów z komputerami, edytorami itd?

czy znów dam radę znieść krytykę?

olivier roland dobrze mówił -- nie sztuka zaczać, wymyślić blog, wiedzieć co dalej.. sztuka przetrwać kryzysy, wciąż w siebie wierzyć

sztuka znaleźć te odpowiednie osoby które będą w ciebie wierzyć jak Ty przestaniesz wierzyć.

czy ja mam takie osoby? no nie mam. to tu to tam. ktoś jest. Ale te osoby zwykle nie żyją moim życiem. One mogą mnie emocjonalnie wesprzeć jakoś, ale nie sprawią że ja uwierzę w siebie i będę miała większą moc, pisania wydawania robienia popularnych filmów.

nie mam wokół siebie grona takich kobiet blogerów

olivier roland to tworzy, ale uznalam że jego kurs jest dla mnie za drogi.. to wsparcie było za drogie. i znów zostałam sama.

rodzina nie wspiera i nie bedzie wspierać

znajomi nie za bardzo wiedzą o co mi chodzi. pojedyncze osoby. ale nie są ciągle ze mną. są zwykle gdzieś dlaeko.

nikt tak naprawdę nikt nie wie jakie męki codziennie przechodze próbuję dokonać niemożliwego , słuchac dzieci, jednoczesnie jadac samochodem , nie wkur..wić się ,.. i pomysleć o tym co mam zrobić, napisać.. , stworzyć

jakie męki przechodzę będąc cały dzień uśmiechniętą mamą, po nocy nad kompem po pisaniu..

wzięłam na siebie edu domową więc dzieci są non stop ze mną. za nic w świecie tego nie zmienię, bo one nie chcą iść do przedszkoli i szkól. dałam wolność i jej nie odbiorę. ale dużo mnie to kosztuje. choć duzo nerwów kosztowało też bycie w szkole, wożenie, dogadywanie się z idiotkami nauczycielkami. sorry, nie mam ochoty nawet przebierać w słowach. zreszta sama byłam taką idotką..

tym bardziej myślę kurde no już kobieto , no już zmień się, spójrz jak może być inaczej!

 

piszę i ryczę. i robię EFT/ i nie chce mi się spać. a jutro będę zaniedbywać mojego maluszka . a dziś na niego wrzeszczałam bo jestem na skraju wytrzymałości nerwowej. za dużo robię. za dużo jeżdzę. powinnam gdzieś oddać dzieci po napisaniu ksiązki i przez tydzien spać ale przecież ja i lekcji trochę mam, i dzieciom chcę dać dziadków czyli je tam wiozę , i na trampoliny dziś poszłam, bo nie umiałam odmówić jednak, może chciałam ale wiedziałam że wieczorem będzie męka.

 LEszek Żądło mi powiedział, że przecież DDA tak ma..

wcześniej czy poźniej cofka, nadwrażliwość.. to prawda. ja o tym zapominam bo baaaardzo dużo, od cholery robię pracy nad sobą

ale zawsze już będę DDA. zawsze będę mieć problem z poczuciem własnej wartości i poczuciem odrzucenia. ZAWSZE. tylko mniejszy lub większy. To prawda.

boże boże... ale dno

i na dodatek zrobilam gdzieś błąd ort i teraz nie mogę go znaleźć. boże ale dno.

boże boże niech mój syn tego nie przechodzi. czy jest dla nie go jakaś szansa bo był w toksyczności "tylko" 9 lat???

chyba nie. przeciez najważniejsze jest wczesne dzieciństwo.

a ja się wydzieram na 3 latka, bo jestem przemęczona. i uciszam go jak przychodzi mi coś pokazać.

jaka jestem wredna matka. jak w ogóle moge coś powiedzieć o nawet staraniu się być matką pokojową (no ale kur..wa staram się!) jeśli robię takie rzeczy, i jestem DDa więc nigdy nie będę normalna.. i pokojowa bo zawsze mam w sobię więcej złości niż inni...

boże ale dno.

 

 

 

 

 

03:50, joannacholuj , bosko
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 marca 2018

ŻYCIOWE PODSUMOWANIA.
biorę głęboki wdech i już --
moje czterdzieści i cztery (lat) wisi nade mną i zmusza mnie do pytań
no forum
ZMUSZA BO PEWNIE PRZEZ TYDZIEŃ TU NIE ZAJRZĘ Z OBAWY PRZED ODPOWIEDZIAMi CO MI W PIĘTY PÓJDĄ
ale cóż, słowo się rzekło (kobyłka u płota) lecimy:
DO MOICH, NA PEWNO BAAAAAAAAARDZIEJ DOŚWIADCZONYCH ZNAJOMYCH Z FB, zapytanie
o tak zwane KNOW HOW. SZCZERZE PROSZĘ
Czy tak zwane powodzenie, popularność, polubianie, czytanie i odwiedzanie, kupowanie, na fb/blogach/yb/w życiu
zdobywa się głównie wizerunkiem, sposobem, pewnością siebie i promowaniem, proszeniem, zapraszaniem, podsyłaniem?

Jestem niemożebnie masakrycznie więc naiwna...
Bo wydawało mi się, że wiedza, pasja, umiejętności, ciekawe życie, ciekawe historie -- to się samo sprzedaje, to samo coś dobrego przyciągnie..
jakoś tak wirtualnie, jak kto ciekawy to się dowie, poszuka..
Więc nie piszę nigdzie WPROST na stronie domowej, w książkach, w biografii, na blogu, na fb, na yb wielkimi literami bo myślałam że uznają mnie za świra albo zarozumialca
tylko daję takie delikatne podpowiedzi (żeby kogoś nie zrazić??)
CHCIAŁAM TYLKO DAĆ KILKA ODPOWIEDZI NA PYTANIA KTÓRYCH TAK MNÓSTWO W NECIE..
NO BO JUŻ DO TEGO DOSZŁAM
Przesłuchałam prof Bralczyka, i kocham go, ale jego "Jak mówić żeby słuchali" nic mi nie wniosło..
Bo on jakby nie o tym
A ja o tym co poniżej:

jestem stara :) i dojrzała ale wyglądam młodo
byłam chora jestem zdrowa
sprawna radosna szczęśliwa
miałam chore dzieci mam zdrowe dzieci
byłam zahukaną szarą myszką z problemami, która chciała coś ciągle sobie i światu udowadniać ale to się zmieniło
znam biegle dwa języki, cztery nieźle, orientuję się w 10
mam dwa kierunki studiów plus podyplomowe
dwóch synów
edukacja domowa
globalne czytanie
mój syn biegle czyta książki dla dorosłych, rozumny jest i kumaty, rozumie dwa języki
samo się nie zrobiło, sorry
młodszy też ma zadatki no fajnego faceta
mam dobry kontakt z ludźmi, z rodzina,
nie jestem z nikim skłócona
nie jestem w stanie wojny
miałam ok 10 wykonywanych w życiu zawodów
mam dobrą pracę
klientów
zawód nauczyciela
niezależną pracę
pasję
ileś kursów różnych umiejętności
ileś dyplomów językowych
dzieścia odwiedzionych krajów na świecie
dwa kraje w których mieszkałam dłużej
tona rzeczywistych znajomych na świecie
powieści
wiersze
rysunki
piosenki
tłumaczenia
filmiki
samodzielny kredyt na mieszkanie / własne mieszkanie
kilka związków kilka rozwodów
sporo traum
sporo traum przepracowanych
mnóstwo związków toksycznych
mnóstwo związków toksycznych przepracowanych
wygrzebałam się z takich związków ! i pomogłam innym!
wiedza szeroka i głęboka, ale nieencyklopedyczna
od czorta dużo ciekawych życiowych przygód
dużo niebezpiecznych i głupich pomysłów acz owocnych
dużo doświadczenia
opieka anioła stróża
wiara
sprawczość
kreatywność
chodzenie pod prąd
przeczenie wszystkiemu
odrzucanie głupoty
odrzucanie pierdół
prawda o świecie
ale to
po kryjomu
no, w sumie to nikt mnie nie zna
może dlatego że nie chcę?
może dlatego że nie umiem tego SPRZEDAĆ?
bo wydawało mi sie zbyt prywatne w całokształcie..
albo wydawało mi się nie na sprzedaż
ale jak się tego nie sprzeda i nie ujawni to jak macie wiedzieć, a jak ja mam to przekuć na coś więcej
NIE WIEM
ryby to taki znak .. co znasz go ,ale i nie znasz. To ja

ktoś mi kiedyś proponował film.. ale odmówiłam
bo po co?

czytam teraz tę Beatę Pawlikowską
i myślę sobie.. no taaa.. to proste..
napisz to
może jak się nie ma dzieci?
albo jak ma męża?
albo w ogóle - po co? kto to kupi?

no więc wciąż jestem tą dziwną szara myszką na zewnątrz
a wewnątrz już od wieków nie
jak to uspójnić?

no ??? jakieś pomysły?

22:25, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 stycznia 2018

Z modlitwą to jest tak, że nie można jej nadużywać.

Zasadniczo uważam, że człowiek jest istotą z iskrą boskości w sobie; ze wspaniałym DNA, którego junk czyli śmieciowa część mimo wszystko może być wykorzystana, choćby trochę, jak się postaramy :) ; z cudownym umysłem, który steruje naszymi myślami, a nasze mysli mają wpływ na kreowany przez nas świat.

Z tego wynika, że w większości sytuacji nie potrzebujemy się modlić i "zawracać głowy" inteligencji boskiej :) ani istotom anielskim, ani Chrystusowi, ani innym świetym...

jesteśmy doskonale sprawczy w swoim własnym życiowym zakresie.

ALE

Nawet jeśli stosujemy modlitwy dziękczynne tylko i wyłącznie

I naprawdę jesteśmy wdzięczni za cud istnienia.

Nie od parady jest czasem o coś poprosić Boga, anioły..

Przykład :

Straciłam miejsce postojowe. Wypowiedziano mi je. Ktoś kupił.

Powiesiłam ogłoszenie. Nowe miejsce sie nie znalazło. Postanowiłam poczekać do konca.

Nadszedł pierwszy dzień bez garażu. Zastał mnie sfrustrowaną z trojgiem dzieci (jedno nie moje) , torbą na lekcje i wózkiem,

jak lecę z wywieszonym językiem bo mało czasu - na odległą hałdę zabłoconą po samochód - pod blokiem zawsze brak miejsc.

Potem odszraniam szyby, brodzę w błocie zimowym.

Po powrocie frustruję się, czy mi banda darmozjadów nie da mandatów lub blokad jak stanę na chwilę mi ędzy zajęciami pod blokiem.

...

Poprosiłam o pomoc anioły mi bliskie..

Jest ten sam dzień. Wieczór. ZAdzwonił pan, że on chętnie wynajmie to co kupił, bo tamto się zwolniło i jednak tu ma za daleko . I ten tego.. Mam znów dawne miejsce postojowe. Magic. 

:)

 

 

16:59, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 grudnia 2017
Czasem śmierć w Tarocie jednak oznacza śmierć...Zwłaszcza powtarzająca się.  w pierwszy dzień świąt BN umarła moja babcia (Pokój Jej Duszy )  
Ruszyło mnie to.  Ubyło mi coś i siadło na ramionach.
Czułam do niej dużo ambiwalentnych uczuć. Ogrooooomna miłość, szacunek przywiązanie, ale i frustracja, takie to było lustro. 
Ciekawe, że miała całe życie jakby dwie daty urodzenia.. Jedna, do której się nie przyznawała - ale zapisana w dokumentach. Z tej daty urodzenia zdawała się być 9 numerologiczną.. Jak jej mąż, mój dziadek. Dziewiątka i Panna zodiakalna, a dziadek 9tka i Ryby.
 
Ale 9 z 36 babcia to nie to samo co 9 z 27 - ja - zarozumiale myślałam. Trójka to radość życia, a ona lubiła sobie pomarudzić. 7 to duchowość!  I mega aspiracje. Ale ja mam same 3 i 6tki w drodze i etapach życia.. Więc mogę se tę duchowość w buty wsadzić albo ćwiczyć samotnie, natomiast dla świata mam ćwiczyć kreatywność i rodzinność. Dyplomację i współpracę.
Ona nigdy nikomu "nie przeciwkowała". W każdym razie dążyła do kompromisu. Mistrzyni kompromisu.
 
Babcia kochała te 2ki.. I pokazywała to wszystkim wokół do znudzenia. Mi najbardziej. Choć nie chciałam patrzeć.
No.. 27 do cholery.. Czy duchowość można tak psuć kontaktem ze światem ? -myślałam? Można. Trzeba.. Inaczej to jest egoizm.
BABCIA Zmarła  25.12.2017 = 2
i trzy 2ki w środku
Numerologiczna 9 – jest od Września 2017 w 2-gim roku własnym
o 2 godzinie nad ranem.. minut ? pewnie 2 . Była 2.05 jak rodzice spojrzeli na zegar..
dużo tej współpracy i dyplomacji
I taktu.
Tak nie umrzeć 24go. Poczekać, aż wszyscy przyjdą powiedzą dzień dobry, posiedzą radośnie przy stole,
Tak poczekać na ten najlepszy moment, mimo że się już nie odpowiada, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego , nie je..
29 grudnia pewnie pogrzeb... 2 ka i 9 tka
obiad o 2pm30
I jak tu nie widzieć synchroniczności, numeryczności wszechświata..
Dziś wierzę, że data, którą sama pomrukiwała pod nosem, siedem dni różnicy wobec tej udokumentowanej - to jej prawdziwa data.
Więc była dwójką numerologiczną. Nie 9tką.
A dwójka w Tarocie to Kapłanka. Ta, która swoim życiem pokazuje mądrość i duchowość. Kobiecy sposób na duchowość.
 
 
........................
 
14:46, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 grudnia 2017

Ciekawe, że reakcją na moje filmy i wpisy w blogu zwykle nie jest po prostu like albo nawet unlike

tylko nieliczne osoby piszą na fb i chcą się ze mną spotkać

albo dostaję podziękowania emailem czy na fb

albo ktoś oferuje mi pomoc : )

może taka dynamika tego co robię.

ALE DZIĘKUJĘ

I CIESZĘ SIĘ ŻE komuś poza mną daje do myślenia to co i mi dało,

I co się w moim życiu wydarza

POZDRAWIAM

tymczasem jestem chora - pewnie miałam wszystkiego dosyć i za dużo na głowie

sobie i Wam życzę zdrowia

09:13, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 grudnia 2017
piątek, 01 grudnia 2017

Temat na okres przedświateczny :) przed BN
Zadawaliście sobie pytania kiedyś - Co to jest bieda? Czy jesteś biedny? Dlaczego? A może nie biedny tylko ubogi?
A może bogaty? Czy jeśli jesteś bogaty to jednocześnie konsumcjonista?
A może dobrze być bogatym, bo oznacza to przełamanie pewnych schematów myślowych, dobre zarządzanie życiem i prawem przyciągania, dobrą energię uziemienia?
Ale... jest sporo ale...
Spójrzcie na obsesję kupowania, na reklamy, na społeczeństwo..
Posłuchajcie. Zadaję sobie te pytania i próbuję na nie odpowiedzieć na podstawie doświadczeń swojego życia.

17:05, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 października 2017

"celem wiedzy jest odkrycie jakie rzeczy pośród tych które możemy zrobić, nie przyniosą nam problemów

ignorancja więc to taki stan nieświadomości, niewiedzy że to co robimy ma swoje konsekwencje...

karma to nie jest kara

to po prostu są zasady życia -  przyczyna ma skutek,

są obiektywne, bezosobowe,

w bibliii - co posiejesz , to zbierzesz

człowiek cierpi bo nie zastosował sie do zasad rządzących wszechświatem"

 Ludzie teraz próbują robićtak , by karmę oddalić , albo zapomnieć że istnieje.

Nikt widząc złe skutki swoich zachowań - np chorobę, nie chce szukać przyczyny i zmienić ją, -czyli zmienić swoje zachowanie by uzyskać lepszy skutek,

tylko ludzie próbują usunąć skutki.. zniwelować karmę. Ale to niemożliwe. Karma będzie działać tak czy siak.

Mozna na chwilę skutek usunąć - np wziąc tabletkę na ból głowy zamiast zastanowić się czemu mamy ból głowy

ale tabletka sprawi że ten ból głowy powróci albo przekształci się w większy ból, albo inną chorobę, a niektórych doprowadzi do grobu

Bo karma zawsze działa. Czasem tylko tak oddalamy te skutki że już niezmniernie trudno jest odnaleźc tę pierwotną przyczynę jak już zechcemy... Albo mamy za mało czasu w tym życiu, i zostaje nam działać w kolejnym...NA TEJ ZIEMI.  Jeśli znów jestesmy na tyle mądrzy by w nie wierzyć

 

 

14:38, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »

"To co jest piękne i moralne i prawdziwe -- uważane jest za NIEINSPIRUJĄCE

to co jest łatwe w odbiorze, typu - dostać coś tak szybko jak się da -- jest BARDZO INSPIRUJĄCE"

i tak trochę widzę internet i filmy na necie

tak robią je Ci którzy chcą mieć lajki subskrypcje

ja rozumiem, z tego są pieniądze.

Ja robię filmy z innych powodów,

ale jednak to jest smutne że w mniejszości są Ci, którzy słuchają długich wypowiedzi, którzy słuchają i oglądają to co wymaga większej uwagi, uważności, wnikliwości, tego co daje mądrośc zamiast szybkich odpowiedzi i rad

 

00:57, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 października 2017

Feminizm a kobiecość

 

Co to jest feminizm u swego źródła – to ruch dążący do wyzwolenia kobiet. Była taka potrzeba. Ten ruch dał kobietom prawo głosu, pozwolił decydować o sobie. Kobieta wcześniej była własnością mężczyzn, ojca , potem brata czasem, potem męża. Jej pieniądze nie należały do niej. Nie miała samostanowienia. Tak wciąż jest w krajach bliskieo wschodu, albo w krajach islamskich, czy krajach afrykańskich niektórych, tam pierwotny feminizm wciąz jet potrzebny. Trzeba kobiety wyzwolić, dać im prawo do samostanowienia, nt sposobu życia, wykształcenia, pracy, zamążpójścia, dzieci, głosowania, polityki itd.. Ale u nas w Europie ten ruch się przekształcił.

Uważam, i nie tylko ja, bo sporo takich głosów w internecie, że ten ruch, podobnie jak wczesniej New Age, został zmanipulowany do przekształcenia społeczeństwa. Feminizm wykoślawia harmonię, równowagę między kobietą a meżczyzną. Zaprzecza prawu naturalnemu, naturalnemu porządkowi świata. A jest on taki, że kobieta i mężczyzna to różne jednostki, to inna dynamika, inne cechy. Dążyć trzeba do jing jang. Kobieta – jing – jej siła to zachowawczość, nawet bierność, chłód, spokój, w sensie filozoficznym i ezoterycznym. Ona przechowuje tradycje, ona utrzymuje rytuały, ona przekazuje je dziecku bo sama jest zyjącym , chodzącym przykładem tego. To nie znaczy że ma nie mieć w sobie męskości, bo musi mieć to ziarno jang.. dynamizm, dążenie do zmiany, odwagę pasję, ogień, prawo i umiejętnośco obrony siebie i domu, swoich dzieci, siłę.. Wiecie, prawdziwe feninistki to były kobiety takie jak w prasłowiańskiej Lechii, albo nawet w Polsce, prawdziwe kobiety to były dla mnie kobiety Sienkiewicza, te szlachcianki. To pani matka tak naprawdę sterowała i rządziła całym domem, gospodarstwem i musiała mieć sporo w sobie elementów męskości ,zwłaszcza na starość, z wiekiem..

Gdy mężczyzna łagodniał, wycofywał się z pól bitewnych, kobiety rządziły na całego. Dynamika jing jang w podeszłym wieku zawsze trochę się zmienia. Te szlachcianki, te Lechitki, ale i te kobiety wiedźmy, te zielarki, te kobiety z koncepcji kontinuum Liedloff, te kobiety z Ameryki południowej i Indianki z Ameryki Północnej. To były kobiety wiedźmy wszystkie. Nie feministki, tylko dojrzałe członkinie wspólnoty. Wiedziały jaka jest siła kobiecości. Nie szły na wojnę, ale potrafiły się bronić. Były silne i niezalezne. I Polki też takie były. W zasadzie to uważam, że pewne koncepcje pojawiły się w okresie renesansu – ale to tak literaturoznawczo – te panny które nękały serca rycerzy, te dla których śpiewali trubadurzy, w rzeczywistości nie były takie lekkie i zwiewne i niewinne. Wystarczy poczytac pamiętniki albo coś o kulturze tamtych czasów... Ale wtedy narodził się z feudalizmem ten ruch odbierania samostanowienia kobiecie, i w sumie.. kościół, religia katolicka to umocniła.. Trzeba wrócić do źródeł prasłowiańskości, do ideałów wiedźm, do kontinuum gdzie kobieta jest kobietą i ma wsparcie kobiet, i szanuje swojego mężczyznę, ojca, syna brata męża, nawet jak jest wiedźmą samotnicą, aczkolwiek większość była w normalnych stadłach małżeńskich... wrócić do sytuacji gdzie kobieta nie konkuruje jedna z drugą i nie nienawidzi mężczyzn..

Element jang w kobiecie nie powinien jednak dominować. Kobiety zrobiły sobie kuku chcąc wejść w świat męski, próbując dostosować się do tych nienaturalnych reguł konkurencji, które nawet dla męskiej części świata są nienaturalne.. Kobiety niepotrzebnie dążyły do pracy takiej dokładnie i za wszelką cenę jak mężczyźni, do pracy na cały etat. Już wtedy ten ruch zaczał się wykoślawiać. Komunizm to pociągnął , tę manipulację – Kobiety na traktory, dzieci do żłobków! Masakra.. Nie! Mi się to nie podoba. Ja mam do tej pory traumę. Kobiety powinny zapewnić dzieciom własną opiekę lub kobiet we wspólnocie, w sensownych bezpiecznych warunkach pełnych miłości.

Harmonijny świat to świat domowych wspólnot, prasłowiańskiej właśnie jak mówiłam, południowo więc amerykańskiej. Przecież to się nam ostatnio bardzo podoba, i jest zgodne z popularnymi koncepcjami rodzicielstwa bliskości i koncepcją kontinuum Liedloff. A te koncepcje są niezłączalne z koncepcją obecnego feminizmu. Nie da się harmonijnie połączyć konieczności pracy na cały etat, wyścigu szczurów, z jednoczesnym wychowaniem dzieci. Nie da się, mimo że kolorowe magazyny mogą porzekonywać Was że jest inaczej. Trzeba zrezygnować z jednego lub drugiego, lub coś zmniejszyć lub zrobić przerwę. Żałuję że swiat jest taki jaki jest. Nie podoba mi się. Jest do zmiany. Sytuacja aktualna maksymalnie mnie wkurza. Gdyby sytuacja była taka, jak z dawnych wspólnot to samotne matki znalazłyby wsparcie i nie musiałyby tak harować i porzucać dzieci w żłobkach na kilkanaście godzin dziennie. A muszą, bo z czego mają żyć?? Jak ma się utrzymać taka rozbita rodzina, jak więzi pokoleniowe i międzyludzkie są tak rozluźnione że z trudnością ktos komuś pomaga. Wiem z jaką trudnością tworzy się wspólnoty kobiet – pogadać w necie – i owszem – ale w rzeczywistości sobie pomóc? Nie tak łatwo. Nie tak łatwo powymieniać się opieką nad dziećmi. A też i jak kiedy? Kobiety nie wyobrażają sobie pójścia do pracy na pół etatu albo pracy w domu i zostawienia dziecka w przedszkolu żłobku na krócej, właściwie mają rację . Często wtedy trudno się utrzymać.. Taki mamy świat. Ale wyjściem nie jest pogłębianie damsko-męskiego antagonizmu...

A mężczyzna, on jest jang z odrobiną jing, czyli z empatią sercem, łagodnością, szacunkiem dla kobiety i delikatnością, ale jego dominujące elementy to dynamizm, działanie, siła, walka, sprawczość, męska kreatywność.

To dwa archetypy. Istnieją w opozycji i jednoczesnie w harmonii. Feminizm to zaburza, bo tworzy zbyt dużo jatki, zbytnio jest to roszczeniowe, agresywne mówienie że kobietom jest na tym (europejskim) świecie źle, że są źle traktowane... Feministka praktycznie kojarzona jest już tylko z lesbijką, (nie mam nic przeciw, ale TO NIE ISTOTA KOBIECOŚCI TYLKO JEJ BRZEG) , osobą agresywną, wyzywającą, wulgarną, wierzącą w swoje święte prawo do antykoncepcji (nikt nie powinien go jej odbierać) i aborcji (też nikt nie powinien go jej odbierać! Ale to mają być skrajne przypadki a nie danie na żądanie.. Ja uważam, że kobieta daje życie. Antykoncepcja ok. Singielki ok. A-macierzyństwo ok. Są kobiety, które mają inny cel tego zycia. Kobiety scholarki. Kobiety uczone. Tak jak i mężczyźni. Bezdzietni. Każdy ma swoja drogę. Ale nie należy mówić, że to jest model zycia dla każdego. Nie – to model dla mniejszości. Znów – brzeg społeczności. Tak więc aborcja w ostateczności oczywiście tak. Ale nie jako inny rodzaj antykoncepcji, nie jako manifest na wszystkich afiszach, nie łączenie z bezmózgowym uprawianiem seksu .. Ale znów nie jestem przeciwko uprawianiu seksu! Seks jest piękny. Trzeba go odczarować, wywlec z okowów katolicyzmu, i tabu. Ale to też jest święta sfera. Seks równa się zdrowe podejście do życia. Wymiana energii. Zdecydowanie pod wpływem zmysłowości. Może nawet niekoniecznie miłości.

Ale to nie może być żaden sposób odreagowywania stresu, zaliczania panów czy pań, spędzania wolnego czasu.. To ma być ubogacające doświadczenie między dwojgiem dorosłych i dojrzałych ludzi.

Bezmózgowe uprawianie seksu to dla mnie zbyt duży hedonizm. A życie nie tylko na tym polega. Energia seksualna jest super cenna. Trzeba myśleć z kim się ją wymienia.. Z kim się ją może traci.. Hedonizm nie jest celem życia. Ani uprzedmiotawiające podejście do drugiego człowieka. Jestem za harmonijnym tworzeniem związków, za wychodzeniem i nie-wchodzeniem w układ kat-ofiara, który jest układem w którym mężczyzna nie szanuje kobiety a kobieta nie szanuje mężczyzny, czy też w ogóle nikt nikogo nie szanuje i traktuje jak przedmiot, bo może to być układ róznych osób wcale nie na poziomie relacji milosnej.

A w tej chwili moim zdaniem feminizm wzmacnia układ kat-ofiara. Kobieta albo jest ofiarą albo przechodzi do opozycji (jak np. żona co właśnie odeszła od meża alkoholika.. )i zionie nienawiścią, staje się katem, przechodzi na drugą stronę opozycji. To nadal układ braku szacunku, ona odeszła od męża alkoholika ale nie wyszła z roli, z tego układu.

Feminizm aktualny w większości przypadków nie uczy szacunku dla obu płci. Jak wiem, że są światłe kobiety i mężczyźni i wiem co chca przekazać, ale aktualny ruch feministyczny zdecydowanie jest wynaturzony i tylko pozornie walczy o to o co chce walczyć. A w ogóle to dynamika samej walki już jest niepokojąca.. nie tędy droga. Po prostu. To pogłębia dychotomię, nienawiść obu płci, konkurowanie, zupełnie bez sensu, bo obie płci mają inne role w społeczeństwie i inne zadania. Niszczy się równowagę.

Prawdziwa feministka nie zionie nienawiścią do mężczyzn, ani nie uważa że musi wykonywać dokładnie wszystkie te zawody, które wykonują mężczyźni. Nie zaprzecza swojej odmiennej konstytucji, ciału i cechom płci. Są oczywiście kobiety, które świetnie spełniają się w zawodach takich gdzie wykorzystuje się silnie lewą półkulę mózgu, oraz siłę mięśni, ale to nie znaczy że wszystkie kobiety powinny tego pragnąć albo że takie pozycje zawodowe im się należą jakby z zasady! Robić trzeba to do czego się ma pasję i talent i taki zawód obrać. A nie dlatego że to się komuś jakoś może NALEŻEĆ! Że te miejsca pracy mają być jakoś gwarantowane czy zapewnione. Po co?? Ważne, żeby nikt nie oponował. Prawo naturalne każdy ma takie samo do obrania swojej własnej drogi życia. Wolność jest. Samostanowienie.

Większość kobiet spełnia się w zawodach, gdzie dominują sprawności bazujące na prawej półkuli mózgu. Są tez i mężczyźni o silniejszym elemencie jing którzy sprawdzają się w zawodach np. pielęgniarskich, gdzie podbudową efektywnej pracy jest prawa półkula mózgu.

Teraz mamy taki świat, gdzie mężczyzna się feminizuje, a kobieta staje się bardziej męska. Czyli jakby dążenie do zamiany, albo raczej... pomieszania płci. To zaburza pierwotną świętą dynamikę natury. Jest w świecie aktualnym dążenie całkiem manipulacyjne , uważam, do zacierania granic płci. Ta tendencja jest wyraźnie widoczna w tym jak wczesnie mówi się o seksualności, o płciowości, tendencja państw skandynawskich np., tendencje w literaturze dziecięcej do zamieszczania różnych informacji, które powinny wypłynąć tylko i wyłącznie od rodziców, informacje o zmianie płci, o seksualnym brzegu społeczeństwa. Tak jak mówiłam gdzie indziej, natura człowieka jest programowalna, charakter też... Ciekawe jest dlaczego i jak bardzo wychodzi to na pierwsze strony gazet.. A przecież to jest nadal margines rzeczywistości. Osoby, które źle się czują w swojej płci naturalnej i chcą ją zmienić to jednostki, a teraz ma się wrażenie że to epidemia tych potrzeb zmiany.. To manipulacja.

Ponadto jest teraz taka moda, taki styl, jest tak zwana metroseksualność, jest promowanie takiej kultury , gdzie prawdziwie męskie naturalne cechy – wygląd ubiór zachowanie – i kobiece , są deprecjonowane. Czasem to jakoś się pojawia.. ale to, że ktoś zapuści brodę, albo założy kraciastą koszulę w stylu drwala :) nie sprawi, że jego cechy wyglądu będą bardziej męskie..

Warto się po prostu zastanowić, czy to co ja na sobie noszę, to w co wierzę, kogo naśladuję, czy to jest moje czy cudze. Czy wsiąkam w kulturę która się wykoleja, i odchodzi o d porządku natury, od prawa naturalnego, gdzie są dwa jasne archetypy mężczyzny i kobiety. Jasno odróżnialne na pierwszy rzut oka. Bo do czego dążymy? Do mężczyzn wyglądających niemęsko i do kobiet wyglądających niekobieco? Do jednopłciowości? Właśnie!

Zatarcie granic, brak wiedzy o tym kim jestem, naśladowanie bezmyślne idoli którzy są tylko marionetkami do manipulacji w czyichś rękach.

Lepiej zastanowić się co to naprawdę znaczy być kobieta i mężczyzną. Kim jestem? Co jest moją siłą? Jaka jest moja prawdziwa tożsamosć. Najpierw człowieka. Potem moja płciowość. I słuchać serca. I być wiernym sobie. Wiernym sobie jako człowiekowi i wiernym sobie w danej płci. Tendencje aktualne teraz w społeczeństwo dążą do zaburzenia dynamiki płciowości i w ogóle natury człowieka vide roboty i chipy.. Ale to już inny temat..

 

21:42, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63