Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i prawdziwej historii Polski Lechii

zdrowo

niedziela, 14 stycznia 2018

Chcieliśmy zrobić wypad do kina. 
Dziecko poprosiło mnie o pójście do galerii mokotów. 

Zasadniczo nie lubię molochów, jakim są galerie handlowe, a tym bardziej nie lubię umieszczonych tam kin.
Ale zgodziłam się.. 
1. Wydawało mi się, że PAddingtona 2 którego premiera była na początku grudnia, nigdzie już praktycznie nie grają..
nie miałam czasu sprawdzać tego. 
2. Dziecko chciało iść do sklepu LEGO. By mnie przekonać samo znalazło godziny seansów heh..

 I to był mój ostatni wypad w życiu do galerii handlowej. Chyba że ktoś/coś mnie przymusi, ale zasadniczo.. NIE

Po roku niebytności, jako rzadki bywalec potwierdzam 
- atmosfera tam jest niezdrowa
- energia sztuczna
- sama myśl o ilości energii elektrycznej zaangażowanej w istnienie takiego tworu niemal non stop dzień w dzień przyprawia mnie o ból głowy
- to jest energia zmieszana wielu ludzi, którzy tam przychodzą. Tłumu o różnych wibracjach, chyba raczej niezdrowo niskich
- to energia przesączona stresem, jakimś niezdrowym podnieceniem 
- zaczyna się już w garażu podziemnym.. tak długo jeździ się wkoło szukając miejsca. Ja, która lubię naturę i otwartą przestrzeń, nie przepadam za jeżdżeniem i takimi sztuczno-miejskimi tworo-labiryntami, wymiękam..

- jeździsz, zniecierpliwiona, ale zdeterminowana, miało być kilka zielonych miejsc, podjężdząsz zielone się swieci ale zajęte, 
podjeżdżasz do innego -- zielone, ale dla niepełnosprawnych. Jedziesz dalej, nie ma, 
musisz wykręcać w wąskiej alejce ślepej, z wózkiem dziecięcym, który blokuje ci tylne okno czyli widoczność
eeehh , dwoje dzieci, zniecierpliwienie. Wyjechałam dziś i parkowałam na ulicy, pół km dalej..
Tak mniej stresu. I spacer dla ochłody głowy
- wewnątrz galerii, czekanie w nieskończoność na windę, bo przyszłaś matko z wózkiem
- w windzie mieści się zwykle jeden wózek bo teraz moda na te które przypominają ciężarówki rozmiarami.. 
- ostatecznie szybciej schodami ruchomymi - jeśli masz starsze dziecko które potrzyma młodsze za rękę, gdy ty trzymasz wózek na schodach.. 
- na piętrze jedni biegają za zakupami, z oczopląsem, inni siedzą markotni w kawiarniach, czekając, dzieci ryczą, czegoś chcą, inne zmęczone markotne
- światło sztuczne.. Męczy
- to jest sztuczny zamknięty świat. Sam w sobie wystarczalny niby. Można tam spędzić cały dzień. To aż kusi.. 
- ale to wysysa energię mentalną, psychiczną, fizyczna

- i chyba uzależnia, bo jak wytłumaczyć takie tłumy dzień w dzień, zwłaszcza w weekendy?

- daje ból głowy, łapiesz czyjeś niefajne wibracje, jeśli się nie ochronisz 
- powietrze wyszuszone, wysycha mi tam nos i oczy. Zaczynam kichać. 
- i wysysa to też... co? portfel!

PORTFEL
w dwa tygodnie po świętach takie tłumy w galerii? To jakie były tu przed świętami gdy czas zakupów?
Nie wiem.
Ale słuchajcie. Skąd bierzecie na to pieniądze? Czy to nie jest wkręcanie się w tę machinę kupowania i sztuczności? 
Rachunek:

- kawa expresso 6zł (ta którą piłam), ale popularna była raczej ta za między 12 a 25zł!
- ciastko min 7zł , średnio 15zł 
- obiad.. hmm. McDonalds najtaniej. Oraz frytki i paluszki rybne, na które zdecydowałam się nie mając wielkiego wyboru. Kanapki podobno miewają mało świeże składniki. (tu wszystko ma martwą jakąś energię)
- kino - 25zł ulgowy, 35zł dorosły !!!!!
- sklep z LEGO.. hmm, może i są tu wyjątkowe zestawy. Ale są one również online.

Kochani, zdecydowanie ODRADZAM. W ogóle hipermarkety, bo tam nic zdrowego nie ma. 
Ale tak samo galerie handlowe. NAprawdę lepiej pójść do miasta Warszawy, czy innego w którym mieszkacie. 
PRzespacerować się do kina np do Muranowa! Albo Stacja Falenica :) 
Bilet 12 lub 15zł!!!
jedzenie nawet jeśli w podobnej cenie, to może będzie w przytulnej, nie sieciowej kafejcie
Zapłacicie, za ciekawą atmosferę, nie tłumu lecz kawiarniano-intelektualno-kulturalną :)
A zaparkować zawsze można na ulicy. PRzespacerowanie się z kina do kawiarni (choć Muranów ma też swoją kawiarnię )
ochłodzi wam głowę, powietrze dobrze zrobi.. Także zimą.

 

 

21:43, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018
BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI I WYCHOWANIA.
Pozostawianie ŚMIECI PO FAJERWERKACH na skwerach, na trawnikach, na polankach, to jest BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI. Na osiedlu, na trawniku osiedla zatrudniony gospodarz sprzątnie. Na polanie, po której wszyscy chodzą, wyprowadzają psy, która należy do gminy, nikt nie sprzątnie... Ja nie wiem czy chodzi o to, by nałożyć surowe kary za śmiecenie jak w USA czy Eur Zach.. Chyba nie bo to nadal jest KARa, a kara nie działa, nie uczy odpowiedzialności, jak mandat. Chodzi chyba o to, żeby to komuś we wspólnocie przeszkadzało, a może żeby mieć odwagę zwrócić uwagę? A może żeby się lepiej znać, żeby wiedzieć komu zwrócić uwagę?
Więc ja się nie obrażam, jak sąsiad mi zwrócił uwagę, że zapomniałam wyrzucić smieci i stały pod drzwiami (no kurka zapomniałam), ani nie obrażam się jak ktoś mi przypomni żeby zamknąć bramkę na parking, albo drzwi do klatki... TO JEST POCZUCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI. Wszyscy za to płacimy zresztą. Za to światło na klatce, za ogrzewanie, za ten trawnik i za tego gospodarza. Ale za ten gminny trawnik też przecież... No PŁACIMY KURKA W PODATKACH...
JESTEM ZA LIBERTARIANIZMEM.
I ZA MAŁYMI WSPÓLNOTAMI..
BYŁA KIEDYŚ INICJATYWA DNIA SĄSIADA..
10:11, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 stycznia 2018

Przeczytałam artykuł z Ja My Oni "Klucz od środka. Co ludzi motywuje do nadludzkiego wysiłku"

Mam takie poczucie, jakby artykuły z tego magazynu były trochę w próżni i nie próbowały nic konkretnego powiedzieć.

Czemu? Większość z nich po prostu podaje jednostronne informacje. Oczywiście to jest punkt widzenia Polityki.

Weźmy ten artykuł. Temat ciekawy. Chodzi o motywację. Ale nie ogólnie czym ona jest tylko o to, jak ona motywuje.

Do nadludzkiego wysiłku - jak w podtytule. Tyle że -- wychodząc od wstępu, gdzie mówi sie o Lewandowskim i o tym jak pasja potrafi motywować do nadludzkich wysiłków, przechodzi się stopniowo do końcówki, gdzie jest mowa o karoshi - japońskim fenomenie śmierci z wycieńczenia w pracy.

OCzywiście są też informacje o polskich lekarzach, którzy takiej śmierci doznali. Ale co to ma wspólnego z motywacją właściwie?

Dla mnie to jest po prostu zagubienie czystej motywacji, która płynie z pasji i zamiana jej na toksyczny układ pracoholizmu.

Śmierć lekarzy i śmierć pracowników japońskich to jest dla mnie efekt wkręcenia sie w wyścig szczurów. Zagubienie poczucia umiaru i równowagi psychicznej. Po prostu toksyczny układ. Po prostu zniewolenie. Po prostu układ kat - ofiara w wydaniu firma - pracownik.

Byłam w takim układzie. On pojawia się wtedy, gdy u młodego człowieka, który ma w sobie pasję, nie ma podbudowy w postaci silnego poczucia własnej wartości, nie ma wsparcia rodziny, nie ma integralności, nie ma ukształtowanej dobrze tożsamości , wiedzy o tym kim jestem gdy nie pracuję.. Gdy wychodzę z tej roli. I wiedzy jak w ogóle wyjść z tej roli. Oraz PO CO wyjść?

To kształtuje nasz system. System polityczny, społeczny, cywilizacyjny, edukacyjny.

To system zniewolenia.

Dla mnie mówienie na początku o motywacji czystej i pasji -- i kończenie artykułu przykładami karoshi i samobójstw - kupy się nie trzyma mówiąc prosto.

Albo mówimy o pasji i motywacji jak np sir KEn Robinson który napisał świetną ksiązkę o tym, a o której słowa w artykule nie ma.

I w ogóle nie ma nic z wiedzy, mądrości filozofii, starożytnych, którzy wiedzieli czym jest motywacja i pasja i SENS ŻYCIA.

Albo mówimy o układach toksycznych, o zniewoleniu i uzależnieniach.

U lekarza, który pracuje dzieścia godzin z rzędu i umiera -- nie można mówić o pasji i motywacji.

To tak jak mówić, że wspóluzalezniona żona alkoholika bardzo kocha męża i dlatego tak po nim sprząta i daje się bić.

Ok, zapewne go kocha. Ale jej miłość jak i motywacja bycia przy nim i pozwalanie na przekraczanie granic jest chora.

 

 

 

23:41, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 grudnia 2017

 

Ostatnie dziecko lasu. Czytam. I wkurzam się! Co kilka stron.

Ale I cieszę,

że mieszkam w Polsce, że mogłam pójśc nad Swider z chłopcami, rzucać patyki do czystej wody, wąchać mech, przedzierać się  przez zimowe krzaki malin - wyrywając je trochę.. Ale tu nikt nie stoi i nie krzyczy -- nie depcz przyrody!! która sama sobie radzi jak chce.

Cieszę się, że nie zostałam w USA. Sytuacja tam już w 2000 była straszna jeśli chodzi o przyrodę, indoktrynację, programowanie i stan żywności...

Dzieci lepiej znają chronione gatunki, egzotyczne niż te z własnego terytorium, oraz gatunki drzew..

Choć i w Polsce .. źle. szczepienia, przymusy, gmo.. I co dalej? Polesie? A może jeszcze na wschód?

Nie wiem właściwie czemu autor tak twierdzi, ale cytuję : "Nie możemy wyznawać kluczowej dla naszej kultury wiary w doskonałość natury Dla poprzednich pokoleń nie było nic doskonalszego od drzewa. Dzisiaj naukowcy szpikują drzewa materiałem genetycznym pochodzącym od wirusów i bakterii, aby sprawić by szybciej rosły, wytwarzały lepsze surowce drzewne... " -- (czemu nie możemy ??? bo zindoktrynowani idioci tworzą  chimery, i uważają się za BOGÓW? którymi nie są? ) 

Kult sztuczności, kult cywilizacji. Strach przed naturą, straszenie nią dzieci. Straszenie nią samych siebie..

Konflikt od zawsze typu - ogród francuski czy ogród angielski...

Ok, ale najlepszy jest złoty srodek. KArta Siły w Tarocie -- pani cywilizacja ŁAGODNIE oswaja lwa.. Nie niszcząc go i nie wyrywając mu zębów.. W końcu od niego należy uczyć się siły. Lwy to cudowne matki. Lew poluje tylko by żyć , nie zabija dla przyjemności..

Ale przeczytajcie tę książkę może kogoś przekonają przytaczane statystyki? s 70 "Po upływie roku te dzieci, które bawiły się w dzikich miejscach (wśród drzew, naturalnych nierówności terenu itd.) miały lepsze wyniki w testach na sprawność ruchową , równowagę i zręczność.." Może zrozumiecie mnie gdy mówię , że nie znoszę współczesnych placów zabaw, zamieniania starych sadów i starych naturalnych zarośniętych naturalnie ogródków pomiędzy starymi blokami w Piasecznie.. i w innych miejscach na wymuskane skwerki z jarzeniówkami w postaci lamp i metalowymi konstrukcjami i płachtami róż i egzotycznych traw do patrzenia, nie do odpoczywania..

Posłanie dziecko na plac zabaw nie załatwia mu ruchu, ani kontaktu z przyrodą. Na placach zabaw jest piach albo sztuczna gumo-gąbka. Drzew sztuk dwa lub zero. Naruralna górka zwykle ma zaoraną własną kilkudziesięcioletnią darń której żaden dzieciuch nie mógł zedrzeć nogami, i posadzoną alejkę dziwacznych tui i trawkę tak delikatną że zamienia się gołoborze. Przynajmniej w Piasecznie.

DSC_0297141_org

 

18:41, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 listopada 2017

Dla mnie temat trudny. Zawsze byłam zbieraczem. Uważam nawet że przywiązanie do rzeczy wynika tyleż z miłości do nich, co i z potrzeby... bezpieczeństwa. Trzeba się rozeznać w sobie gdzie jest ten złoty środek. Dla mnie w kwestii książek, gier i bibelotów z podróży - to pewnie zostanie, albo zabierze mi wiecej czasu :) ale reszta - kuchnia, ciuchy moje i dzieci, plastik, ręcznik papierowe i tona rzeczy w lodówce - NIE

Minimalizm i zero  waste wg Avital z PArenting Junkie. Ponieważ się zgadzam i stosuję większość wpisuję jej 19 punktów dla Was (było 20 ale gdzieś coś zgubiłam):

1.  uwzględnić dzieci w edukacji na temat konsupcjonizmu - Story of stuff - film..

2. minimalizowanie rzeczy - przejrzeć i usunąć zbędne/nieużywane, podwójne zepsute - oooohh.. robota nieziemska ale dobrze robi na psyche.. Od przeczytania feng shui jak coś się ukruszy, złamie.. wyrzucam, to samo z bałaganem w różnych strefach domu - Nie ma mowy!

3. zmienić swoją konsumpcjonistyczną postawę - któż nie jest uzalezniony od kupowania?? wszyscy! kupować to co potrzebne tylko.

4. kupować neutralne płciowo aby służylo wszystkich dzieciom Twoim i tym którym oddasz

5 kupować rzeczy wielofukcyjne, nie dla każdego wieku inne jak talerzyki, krzesełka, kubki...

6. kupować second hand - używane

7. korzystać w biblioteki

8. unikaj sklepów, zwłaszcza wielkich galerii, supermarketów, zwłaszcza z dziećmi - wielka szansa że wyjdziemy z większą iloscią badziewia

9. minimalizować ilosć plastiku w domu zwłaszcza dla dzieci

10. pieluchy - bez lub organiczne - przegapiłam ten okres.. także nie poszłam za instynktem Młodego który w wieku 1 rok chciał pozbyć się pieluszki.. szkoda

11. skupić się na fukcji - kupować podobne dla wszystkich, bez obrazków, bez gadżetów,  by nikt się o nic nie kłócił i nie trzeba było kupować po kilka

12. kompost.. zaczęłam . w bloku to trudniejsze.. latem się psulo szybko. Ale jest coś takiego jak kompostownik bezzapachowy - produkuje naturalny produkt do podlewania kwiatów wiecie? plus można wynieść i wyrzucić - u nas jest łąka za blokiem..

13. korzystać w wielokrotnego użytku ścierek, opakowań .. - zamiast papieru kuchennego, plastikowych torebek..

14. ogłosić wszystkim że nie chce się prezentów fizycznych, raczej -- subskrypcje, cyfrowe prezenty, bilety do muzeów itd

15. przenieść się na cyfrowe filmy, muzykę itd.. (ciężkie dla mnie, i logistycznie -- mam w projekcie przenieść wszystkie swoje filmy i  muzykę na dysk... Zabiera to czas.. )

16. zminimalizować ilość kosmetyków -- wielofunkcyjne, naturalne produkty, kremy, szampony , środki czystości

17. jedna kąpiel dla wszystkich małych dzieci (moj 2,5 i 9 latek spokojnie mają wspólną kąpiel :)

18. nie używać gotowych pakowanych przekąsek tylko zrobić samemu świeże 

 

18:53, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 października 2017
sobota, 07 października 2017

Dziś jest ten dzien, albo raczej "te dni"

różnie nazywamy ten okres, ale zbyt często kojarzy się z tabu, wstydem..

To mi się nie podoba. Nagrałam o tym film i wrzucę w kolejnym poście,

ale teraz chciałam się podzielić kilkoma linkami, w których bardzo ciekawie mówią kobiety o miesiączce. O tym jak wielka to jest mądrość i siła kobiety.

jak cudownie jest zyć w zgodzie z naturalnymi cyklami, bez negowania swojej świętej kobiecości i bez pragnienia dostosowania się do "metroseksualności" , do negowania kobiecości, do bycia jak mężczyzna. Męską domeną jest być widocznym, energicznym, słonecznym nieustannie niemal. Choć ma on też swój element kobiecy w sobie. Ale kobieta ma ten element co oczywiste, w silniejszej proporcji. Miesiącznica to okres by zejśc wgłab siebie, docenić siebie, poczuć swoją moc, być sobie samej boginią..

 

http://dzikakobieta.blogspot.com/

 

tekst mądry pani ginekolog z Indii Preeti Agrawal

http://kobietainatura.pl/zdrowie-

 

tekst o miesiączce

https://sztukakochania.wordpress.com

 

o sile miesiączki, o tabu społecznym

http://www.taraka.pl/miesiaczka_przeklenstwo_sila

 

link do filmu Natalii Miłuńskiej o krwi miesięcznej

http://czarownice.com/kobiecosc/miesiaczka/

17:32, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 września 2017

CHOROBA POJAWIA SIĘ W SILNYM ORGANIZMIE (DZIECKO NIGDY NIE CHORUJE) GDY WIELE CZYNNIKÓW SIĘ NAŁOŻY:

- zmęczenie fizyczne, niestabilność emocjonalna, brak odpowiedniego pokarmu przez jakiś czas , zimno zewnętrzne

STUDIUM PRZYPADKU wg totalnej biologii i pięciu przemian / TCM

Dziś rano mój syn nagle wrócił do domu, po krótszym pobycie u kolegi (na noc). Wrócił z objawami przeziębienia.

Czy jak wychodził z domu poprzedniego dnia miał symptomy? I tak i nie.

1. pogoda było ostatnio dziwnie niestabilna, słońce, potem zimno i deszcz

2.dziecko wychodziło na dwór bez kurtki. Poszło w deszczu w adidasach zamiast kaloszy.

tyle że i wcześniej się to zdarzało i nie było konsekwencji w postaci przeziębienia...

o co chodzi?

Czynniki dodatkowe - emocjonalne:

1. Dziecko odmawiało ostatnio jedzenia obiadu, bo mu nie smakował.. Miało niestabilne humory, krótko i źle spało (bliski powrót do szkoły i do dyscypliny, czekanie na spotkanie/nocowanie u kolegi... ) Czyli niestabilność emocjonalna, słabość fizyczna..

2. poobserwowałam dodatkowo dokładne objawy po powrocie od kolegi - kaszel, uczucie duszności, duszenia się, jak astma, kolejnego dnia gorączka, i dreszcze, ból gardła, anginowate objawy

3. drążyłam temat spotkania z przyjacielem - okazało się, że kolega wieczorem był zmęczony, bawili się krótko, poza tym dostał nowy prezent od mamy i jemu głównie poświęcał czas a nie koledze (mojemu synowi). Kolega usnął wcześniej, nie w swoim pokoju, w efekcie mój syn spał sam w jego pokoju, pod kocem którego nie lubi, nie wyspał się, obudził o 6.00 i chciał do domu.

4. na zasadzie PBP = powtarzając po mnie wyrzucał z siebie uczucia - gniewu, smutku, złości. Nie umiał sam (9 lat) określić co się z nim dzieje, było jednak uczucie samotności, rozczarowania, odrzucenia , smutku. Te uczucia przeszły w chorobę. Bo nie zostały wyrażone otwarcie - dziecko je stłumiło. 

skąd to wiemy ?

Piotr Kmieć totalna biologia http://totalnabiologia.net/index.php?topic=109.msg140#msg140

Prawa Natury
Faza aktywna to również epi-kryzys  Czyli takie objawy to może być albo aktywność, albo epi-kryzys (szczytowy moment fazy zdrowienia i jednocześnie punkt zwrotny). Proszę poczytać tutaj: http://5prawnatury.pl/2-prawo-natury/ - wyrażnie widać na wykresie jak w połowie fazy zdrowienia dochodzi do tego szczytowego momentu nawrotu aktywności. Można to łatwo rozpoznać. Jeśli pojawiły się już objawy fazy zdrowienia np. gorączka, kaszel, katar itp i nagle mamy dreszcze, jest nam zimno, boli głowa to na pewno kryzys. Faza aktywna też jest łatwa do zauważenia: zimne kończyny, brak apetytu i emocjonalne obciążenie konfliktem.

)...)konflikt groźby utraty terytorium; konflikt "co ludzie powiedzą ...", np. "żona przyprawiła mi rogi, pewnie teraz stanę się pośmiewiskiem". Inny przykład: Chory słyszy od ludzi: "działasz mi na nerwy", "mam cię dosyć" albo "duszę się przy tobie". I bawimy się w dochodzenie

 (...)Duszności są związane zawsze ze strachem o ...? I to trzeba ustalić. Np. "Chcę, a jednocześnie nie chcę krzyczeć, wołać o pomoc" (zapytać co się śniło) i też sprawdzić czy nie jest o podłożu astmatycznym.
 
Grypa pojawia się w fazie naprawczej głównie kiedy mam już kogoś dosyć, nie dogadujemy się, ktoś działa mi na nerwy, chcę zmienić otoczenie, bo mnie ktoś wkurza.
 
Problem z gardłem w tym anginą, to konflikt "niemożności zdobycia czegoś" dotyczący drobnego szczegółu, który nagle urasta do ogromnych rozmiarów, ponad wszelką miarę. Także konflikt związany z brakiem możliwości zdobycia czegoś całkiem nieważnego. W tym przypadku, drobny szczegół nabiera niedorzecznie dużego znaczenia - przeżyte doświadczenie ma charakter węchowy. Popatrzcie na dzieci ( i te duże też!) jak reagują gardłem na swoje małe ale dla nich ważne sprawy.

 

 

21:38, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 sierpnia 2017

DSC_00291

DSC_00251

DSC_00283

DSC_00361Gdy jadę tam na wschód, na Podlasie, za każdym razem marzę o swojej chacie, i o życiu off grid czyli poza systemem. Marzę o życiu bez wody bieżącej i bez elektryczności. Ale tej systemowej. Marzę o tym, by móc tę wizję z kimś dzielić.. Ale.. na razie nie ma z kim. Mężczyzny nie ma a synowie są zbyt mali. Ale mam tę wizję. I wiem, że jest całkiem możliwa, bo widzę co ludzie wymyślają.

Jak nietrudne jest uzyskanie energii ze słońca i innych źródeł, że eko tez można zrobić własną małą oczyszczalnię, i nie trzeba nic wyrzucać. Można wszystko zużywać, można zmniejszych konsumpcjonizm, można nie sięgac po plastik..

Oglądam Estelle na youtubie, która podróżuje z rodziną w przyczepie campingowej. Oglądam filmy z Kanady o ludziach off grid

Oglądam co się dzieje w Cohabitacie i innych miejscach permakulturowych.

Jest nieźle..

Myslę jednak że najpierw trzeba przejśc na system niezalezności finansowej od danego miejsca. A potem już poleci :)

W końcu mamy edukację domową. Jestem na drodze tworzenia swojej permakultury na balkonie. A wkrótce zacznę myśleć o tym jak zorganizować chatę i kawałek pola z permakulturą na Podlasiu.. Aby tam spędzać częśc wakacji..

Piękny plan. Czemu miałby się nie udać? :)

 wrzucam fotki z webinaru Samowystarczalność z Cohabitatu - https://www.youtube.com/watch?v=sEftdlG-fJE

 

Zapisz

Zapisz

16:04, joannacholuj , zdrowo
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8