Blog Joanny Chołuj o kulturze, duchowości, edukacji, leczeniu naturalnym, o alternatywnej wizji świata i historii Polski

bosko

czwartek, 15 czerwca 2017

Uwielbiam Panią Aleksandrę z Helix Tarot. Widać, że kobieta jest uczona :) Wie sporo. Ja to cenię. Nie jest taką sobie po prostu wróżką, która prześlizguje się po milościach, meżczyznach i pieniądzach. Ona robi prawdziwego Tarota. Głębokiego.

Poza tym kocham słuchać jej akcentu po angielsku. Jest świetny.

Słucham zawsze rozkładu dla Ryb po polsku, a potem dla Panny bo to mój ascendent. Potem w połowie miesiąca jest po angielsku.

Również słucham główniego swojego znaku, oraz ascendenta. Tym bardziej, że aktuarat mi daje to obraz całej mojej małej rodziny. Jedno dziecko jest z mojego znaku, drugie dziecko ma taki znak jak mój ascendent, więc wystarczą dwa czytania by wszystko wiedzieć :) Polecam jej posłuchać. Mądre i uniwersalne.

Można się czegoś o sobie dowiedzieć. I ten spokojny głos...

Abyście nie musieli szukać wrzucam tu przykładowe dwa filmy.

Mi to mówi zawsze o metamorfozie, którą przechodzę. O tym, że jest ciężko, bo ludzie często nie rozumieją tego, co przechodzę. Ale mówią mi też, że powinnam podażać za swoim marzeniem, celem, wewnętrzną potrzebą. Wszędzie to słyszę.

Tak więc robię. Tarot moim zdaniem to nie są jakies bezpośrednie wskazówki -- tylko ogólny feeling. To nie coś takiego , co powie wam - idź zagraj w totolotka, albo - w tym miesiacu spotkasz miłość swojego zycia. haha.. Nie , to bardziej o naszych potrzebach celach i dążeniach. Warto też oglądać kilka filmów, np główny znak i ascendent. Dwa na miesiąc. Ale uważam, że nie więcej. Bo po co? Po co aż tak mieszać sobie w głowie? Tarot to taki prztyczek - rób dalej swoje. Takie dotknięcie anioła -- jestem przy tobie.. Albo uważaj, jeszcze raz się poobserwuj czy to jest to czego chcesz...

poniedziałek, 12 czerwca 2017

dwa miesiące temu zdecydowałam, że będę wysyłać wiersze i opowiadania na konkursy

tak robiłam

za każdym razem kosztem stresu, zaniedbywania dzieci

w jakiś sposób

napisałam dwa opowiadania

i wysłałam wiele nowych i starych wierszy

odezwali się z jednego konkursu - coś nagrodzili czy wyróżnili. nie wiem

opłacało się

?

nastepny konkurs za dwa tygodnie

mam wiersze

następny prozatorski za półtora miesiąca

stwierdziłam, że należy obmyśleć fabułę

opowiadanie kryminalne z elementem fantastycznym umiejscowione w otwocku

w zyciu nie napisałam kryminału

fantastyka jest raczej fantasy. dla dzieci

ale pochodzę z otwocka

więc mnie wzięlo

i wtedy - nie daj boże

wciąga mnie

ciągle o tym myślę. chodzę z zeszytem. zapominam o regularności posiłków

pozwalam dzieciom się bawić i ide do komputera

ale na każde wrzaśnięcie lub płacz młodszego reaguję furią

a potem poczucie winy

i tak kilkakrotnie w ciągu dnia

pod koniec dnia mam plan i fragmenty tekstu

i jakąś wizję

nie przeczytałam dzieciom nic na dobranoc

zamiast tego była awantura i samowolka

starszy poszedł spać bez przytulenia

młodszy długo długo marudził. dziś wstał później więc i później wszystko inne.

ale jednak.. aż tak? usnął tuż po północy. na rękach

wcześniej kilka podejść w różnych miejscach - do usypiania.

traciłam cierpliwosć mówiąc - nie mam czasu tu siedzieć chcę iść popisać.

raze obejrzałam fragment ojca mateusza przy nim. wrzaski. akurat bardziej brutalna scena. nie mogłam wyłączyć

reklama przeszkadzała.

mały patrzył zafascynowany-przerażony. zamknęłam na siłę kompa mówiąc

nie dla dzieci.

poszliśmy zrobić herbatę.

chciał wejść do pokoju starszego. pociagnełam go zdenerwowana nagle za rękę

rozpłakał się

boże, co ty robisz kobieto?

rozpłakałam się.

czy to tego warte?

przytuliłam małego.

a on zaczął mi coś pokazywać w kuchni. coś pod materacem

zaczełam mieć dziwaczne myśli o duchach dżinach i strachach

zastanawiając się co taki myśli wie czuje

a teraz siedzę, piję tę herbatę już zimną

przeczytałam kilka z netu opowiadań kryminalnych fantastycznych

dla mnie są wydumane i przesadnie wyrafinowane

przeczytałam coś o laureatach konkursu z zeszłego roku...

zajrzałam do swoich notatek

przecież ja nawet trupa nie mam

bo nie chciałam nikogo uśmiercać

jest tylko usiłowanie zabójstwa

czy w ogóle warto pisać?

może warto pisać. ale czy  warto TO pisać?

takim kosztem.

przecież ja jeszcze przez wiele lat będę matką. może samotną matką.

dzieci jeszcze wiele lat będa dośc małe

ja jeszcze wiele lat będę jedyną utrzymującą nas osobą

a pisanie?

przynosi mi tylko satysfakcję

tylko albo aż. po prostu tyle.

tylko że nie bardzo też mogę przestać pisać

pomimo tych frustracji i świadomości że

tak naprawdę robię często krzywdę dzieciom

i nie wiem jakie jest wyjście

 

 

01:25, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 czerwca 2017

"Rzeczy które kosztują krocie, i nie działają lub kompletnie nie spełniają swojej roli?
-Papierosy, tabletki na odchudzanie, metody powiększenia penisa, polisy i ubezpieczenia, edukacja szkolna, usługi "co łaska" kościelne, misje stabilizacyjne i krzewienie demokracji, multi-kulti xD Co byś dopisał? "

to napisał Jarosław Kasperski 

na facebooku

to bardzo ciekawy temat

tzn ja bym powiedziała że te powyższe rzeczy spełniają jak najbardziej WSZYSTKIE SWOJE ZADANIA tylko są to zadania, role narzucone im przez twórców, i NIE SĄ SPÓJNE Z ZADANIAMI które podaje się na "etykietce" Jak np edukacja -- ma rolę prawdziwą tworzenia spokojnego obywatela, co nie będzie podskakiwał władzy, ale na etykietce ma kształcenie, kreatywność i inne nierealizowalne pierdoły

wszystkie inne to samo - reklama, papierosy, telewizja, wszelkie produkty cud, - celem jest wyciągnięcie pieniędzy, wkręcenie w machinę pt konsumpcjonizm, utrzymanie w sytuacji ciągłego zagrożenia strachu, niepokoju - czy jestem dość ładna, mądra, czy mam wszystko odpowiednio długie krótkie itd.. hehe dopasowanie do społeczeństwa i norm ... a etykietka jest - że dla "naszego dobra" dla naszej indywidualności, dobrego samopoczucia, zdrowia. Ale to gówno prawda. trzeba czytać prawdziwe motywacje i przekaz tych niewidzialnych rąk na górze...

 

czwartek, 08 czerwca 2017

Oto kwiaty naszy jadalnych ziół i drzew, które zaobserwowałam niedaleko swojego miejsca zamieszkania.

Ja się dopiero uczę ziół, poznaję je powoli i z przyjemnością. Nie wszystkie znam. Większości jednak robię zdjęcia dla ich urody. Spójrzcie wiec i wy. W miarę czasu, dopiszę tu wszystkie nazwy. Na blogu tym oraz boskimzielonym znajdą się opisy i zastosowania.

Roślinki te rosną w Piasecznie, ale tu nie jest zbyt czysto, zbyt dużo cywilizacji. Rosną jednak także na granicy Zalesia Dolnego i Piaseczna, w lasach, na łąkach.

Rosną też na łąkach wsi okolicznych - Koryta, Jazgarzew, Łbiska.. wszędzie gdzie jest trochę pustej przestrzeni. Rosną w lasach Chojnowa.

Rosną też w moich rodzinnych stronach, tam gdzie głównie sosny z dala od rzeki, a mieszany las w pobliżu rzeki Świder.

 

Nie wszystkich kwiaty się zjada, niektóre można tylko parzyć jako herbatkę, innych w ogóle lepiej nie, używając tylko liści, ziela..

Każde mają jakieś funkcje zdrowotne. Właściwie natura tak wszystko wokól nas stworzyła, aby nas leczyło. Nawet trujące zioła i drzewa, nie w całości są trujące, a raczej jeśli już to nie pada się od tego trupem tylko ma problemy żołądkowe... nie są więc zioła żadną miara SZKODLIWE, JAK TO PRÓBUJE NAM WMÓWIĆ PROPAGANDA NWO.

Są lecznicze, i oni o tym wiedzą. A składników zdrowotnych jest więcej niż w suplementach sztucznych. Jeśli coś jest trujące to farmaceutyki.

 

ps.. kilkanaście razy korygowałam ten wpis i mam dosyć, porażka nowy blox czy stary blox. obrazki robią co chcą, i do wiedziałam się że przenieść się tego już na własny serwer nie da :(

przykro mi, bo w związku z tym nie da się tego sensownie podpisać

 

1

2

3

4

5 żarnowiec

6 jaskier

 

7  8

 

 9 dzwonek r

 

 

11 pszonak , 12 bez czarny

 

 13 podbiał

1podagrycznik

2 powój

3 mak

4 dzwonek rozpierzchły

5 żarnowiec

6 wyka

7 jaskier

8 jastrun/złocień

9 dzwonek rozpierzchły

10 ?

11 pszonak

12 bez czarny

13 podbiał4

14:49, joannacholuj , bosko
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 czerwca 2017

 DSC_0026

Uwielbiam wracać do swojego miejsca urodzenia. To nie to samo, co okolice w których mieszkam, Zalesie.

Tu też są drzewa, są i sosny, a jednak tam czuję większą więź. Tam mam większą ochotę położyć się na ziemi, pójść nad rzekę.

nie chodzi o wspomnienia, ale jakieś przywiązanie emocjonalno-naturalne.

To trzeba przekazywać dzieciom. Uczulić je na takie odczucia. I w ogóle uczyć nawiązywania kontaktu z ziemią, naturą. Małe dzieci naturalnie obejmują drzewa, zdejmują skarpety, chodzą boso, chętnie wszystko wąchają...

 

Dowiedziałam się właśnie, że niemożliwe jest przeniesienie zautomatyzowane moich blogów na bloxie na moją domenę/serwer

Przykre. A wspis po wpisie przenoszenie.. 11 lat? Nie. I tak jestem w trakcie składanie dwu blogów do tak zwanej "kupy"...

A może ktoś wie jednak coś więcej?

Wordpress? Vget? I tak dalej?

Cóż, na razie link z www.joannacholuj.pl

będzie prowadził na bloxa, do odwołania.

 

10:25, joannacholuj , bosko
Link Dodaj komentarz »

Bardzo ciekawy artykuł Cohabitatu na temat współzamieszkiwania - to taka wspólnota komuna, podoba mi się nawet to,

z tym że ja wolałabym chyba jednak mieć jakieś miejsce dla siebie.. Ale , nie wiem wszystkiego. Mam ochotę tam pojechać.. Bo , wspólna łazienka i wspólna kuchnia mi nie przeszkadza. Mogłabym nawet gotować dla tylu osób. Dałabym radę hehe.

To czego ja potrzebuję to indywidualna przestrzeń do pracy i dla dzieci. Ale być może to jest ! Zobaczcie jak duży jest ten budynek - były klasztor.

Fajnie. Choć.. może jednak przyjemniej byłoby mieszkać w eko wiosce, która tez będzie samowystarczalna, a jednak będzie się mieszkalo w budynku z drewna, z wieloma rodzinami tuż obok, tak jak to w pierwotnych choćby słowiańskich wsiach bywało.

I nie trzebaby się grodzić i wielkich zywopłotów sadzić, bo nie trzeba by sie bać ludzi, ani smogu, ani spalin...

Cozamieszkiwanie

 

czwartek, 01 czerwca 2017

DSC_00092

 

 

 

 

 

 

 

 

DSC_00093 

 

 

 

 

DLACZEGO ROBI SIĘ COŚ TAKIEGO DRZEWOM.

Czy ma ktoś sensowne , ale proszę , SENSOWNE  wytłumaczenie???

 

 

poniedziałek, 29 maja 2017

miko_poprzednie

 

Ach, to się robi wciągające.

Sam fakt może nawet, że wszystko rozgrywa sie na domyslach i uczuciach i delikatnych wskazówkach, jest wciągający.

I te podobieństwa i korelacje między rozkładami

I pociąga mnie też aspekt pisarski - to takie ciekawe historie..

Powiedzmy że.. urodziłam się gdzieś w Afryce, północnej. Byłam ambitna, wszystko dobrze szło,

może byłam mężatką. Miałam bogatą wpływową dobrą matkę

miejscem była Afryka,

w pewnym momencie poznałam - w jakimś niefajnym miejscu - może w czasie wojny - kogoś. .kochanka. Zakochałam się, ale być może byłam mężatką. Czyli popełniłam coś niemoralnego. I zmarłam jako matka.. ciekawe to - bo być może w trakcie porodu - dzieci zmarły - i w tamtym życiu poznałam czym jest zlo, niemoralność. A w tym życiu mam jako matka = Rydwan - rak - utrzymać popędy na wodzy, równowagę życiową i iść do przodu spokojnie.

Ponadto mam rozwiązać sporo rzeczy dylematów. W innych rozkładach dotyczących mojego poprzedniego życia, czy też nawet doraźnej sytuacji związanej ze sprawami blogów, które przez informatyka utkwiły w martwym punkcie, oraz rozkladach dla syna,

zaczęły wychodzić dziwne powtarzające się schematy.

Ważny temat to -- matka, macierzyństwo. Wydaje mi się, że przerabiałam to kilkakrotnie, w układzie z moją matką, która zawsze byla jakąs potężną wspierającą ale i surową matką. I macierzyństwo oznaczało chyba śmierć - śmierć dzieci ? śmierć moją?

mogły być też dzieci z nieprawego łoża i jakaś kara za to.. Mogły to być dawne czasy.. Albo i nie.

 

Z jakiegoś powodu więc w tym życiu temat dla mnie ważny to --- kobiety, macierzyństwo, dzieci.

I z jakiegoś powodu powtarza się schemat -- uzależnienia od mężczyzn, dążenia do wolności, równowagi, oraz obsesja tych umysłów ścislych, matematyczno-informatycznych. Każdy mężczyzna miał taki rys. A jest to -- wychodzi na to - coś, czego powinnam unikać.

W innym zaś rozkładzie wychodzi dość jasno że moje lęki przed samochodem, podróżami - lęki i jednocześnie pęd by przezwyciężyć to - bo podróże uwielbiam - pochodzą ze śmierci w czasie podróży, chyba wypadku samochodowego. I ktoś mi bliski być może był przyczyną i teraz próbuje mi to bardzo zadośćuczynić swoją nadopiekuńczością..

i jeszcze jeden temat - lęk . Kobiecość , włosy, bieda.. to może nie jeden temat ale się łączy

gdzie dawno musiało być coś takiego, że ja --- albo pokochałam kogoś biednego, albo to był nielegalny związek,

popadłam w długi, może żebrałam, może byłam w biedzie, może tak umarłam.

Dziś mam tendencję do popadania w długi, zdawania się na pomoc matki, ale i .. obsesję wyjścia z tego i bycia niezależną

A włosy? Nie wiem -- dla mnie fryzjer to koszmar, nie lubię też krótkich włosów, czuje się wtedy pozbawiona kobiecości, z jakiegoś powodu ..

 

niedziela, 28 maja 2017

Uczę się Tarota. Nie. Nie zamierzam być wróżką i udzielać porad, ale może mi się pośrednio przydać ta wiedza.

Ponadto karty przenkliwym i dociekliwym udzielają wielu odpowiedzi na pytania.

wystarczy popatrzyć na swoje problemy i lęki.

A potem zadać odpowiednie pytanie. Ja się zastanawiałam skąd u mnie taki lęk przed -- porodem, przed posiadaniem dzieci w ogóle - bo długo moje ciało odmawiało miesiączkowania i regularnych owulacji. Odblokowało się to dopiero przy jednym z partnerów, i to też pokazały karty.

Zadałam więc różne pytania. Dobre pytanie do Tarota musi być konkretne. zwykle nie da się zadać ich wszystkich na raz. A czasem.. nie wiadomo jak to zrobić. Nie chcę iść do wróżki. To kwestia może i finansowa na razie.

Ale też myślę, że mi karty też mogą same coś ujawnić.

I zrobiłam swój własny rozklad Tarota na przeszłe wcielenia i osoby, które w nich spotkałam, a które teraz też mam wokól siebie.

To było ciekawe.

Bardzo pouczające.moje_poprz1

Polecam. Tym bardziej jeśli wasze życie wydaje się - ciągle daje wam wyzwania, dzieci są trudne, macierzyństwo też.

Praca nie satysfakcjonuje. Itd

Ja zapytałam

1 . Kim byli w przesżłych życiach moi - babcia, rodzice , synowie i dwu partnerów.

2. oraz Kim ja dla nich byłam

3. Czego mam się nauczyć z nimi w tym zyciu , co się nie udało w tamtym.

Ponadto zapytałam - o dwa poprzednie wcielenia.

I wyszło mi dwa razy, że osoby, które były ze mną jakoś w relacji - nadal są w moim życiu.

Ja też tak to odczuwam właśnie. Więcej zresztą, jest tak taki element - jak umarłam i czy miałam dzieci.

Absolutnie odczuam to co wyszlo -- śmierć w podróży, być może w środku lokomocji. Dla mnie to samochód. Odczuwalam lęk, długo nie mogłam jeździć. A i teraz nie przepadam za samochodem.

Choć ten lęk jakoś pokonałam. Wydaje mi się zresztą, że coś bylo na rzeczy z moim ojcem, który w tym życiu usilnie próbował we mnie ten lęk przed samochodem odkręcić.

Drugi rozkład drugie życie - śmierć moich dzieci - i moja śmierć -- z żałoby, troski, a może.. hmm wydaje mi się że to mogła być śmierć przy porodzie.

Odczuwam teraz zresztą bardzo boleśnie wszelkie sprawy związane z małymi dziećmi, nie moge patrzeć na ich chorobę itd, miałam paniczny lęk najpierw przed posiadaniem dzieci, potem przed porodem. Ogarnęłam to? Tak i nie. W sumie nie, wybrnęłam cesarką. Nie wiem czy to jest rozwiązanie. Dodatkowo mam takie poczucie, że mój aktualny syn, już był moim synem, i że coś jest na rzeczy z tymi narodzinami. Aczkolwiek on ciągle twierdzi, że pamięta pustynie .( na oczy pustyni nie widział.. ) Więc jak pamieta to się urodził.. Cóż dzieci mogą też młodo umierać, tym bardziej ... w Afryce. Bo wychodzi z kart, że to było tam.

nigdy nie byłam w Afryce. Właściwie byłam na wszystkich kontynentach poza Australią i Afryką... Miałam okazję tam pojechać, ale uciekłam przed tą okolicznością. Ciekawe. Mój pierwszy związek był z Arabem. Właściwie kto mówi że byłam Murzynką? bardziej mogłam być Arabką w pólnocnej Afryce. Tym bardziej, że wsiąkłam w islam jak w gąbkę, jakby to było mi znane.

A więc tak. Karty. Warto zaglądać w karty aby poznać się lepiej.

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 59